fbpx

Za kasę - rodzaje prostytucji

Za kasę - rodzaje prostytucji

Jedynym na świecie zajęciem, którego umowna wartość nie podlega kontroli społecznej jest prostytucja. Pozwala ona na osiągnięcie konsumpcyjnych wyżyn a dla kobiet z krajów biednych, do których Polska mimo wszystko już chyba nie należy, okazuje się być pomostem do bajkowej perspektywy finansowej. Prostytucję można podzielić w zależności od miejsca, stanu posiadania, stażu i wieku.

Prostytucja przydrożna (tirówki itp.) to forma migracji zarobkowej charakterystycznej dla młodej demokracji. Trochę poniżej połowy tego rodzaju usług zajęły cudzoziemki zaś Polki awansowały do agencji lub hoteli. Ponadto spora część wyemigrowała do innych, wyżej rozwiniętych krajów europejskich. Działają tu typowe mechanizmy rynku kapitalistycznego.

Zwykle traktowana jest jako jeden z przejawów patologii społecznej, przy czym głównymi kryteriami zaliczenia jej do kategorii zachowań dewiacyjnych są związki z przestępczością i nadużywaniem alkoholu i narkotyków. Zjawisko to uwarunkowane jest różnorodnymi czynnikami: społecznymi, ekonomicznymi, kulturowymi i fizjologicznymi. Brak jest jednolitej definicji zjawiska. Najczęściej mianem prostytutki określa się osobę, stale lub dorywczo zaspokajającą potrzeby seksualne przygodnych partnerów w zamian za korzyść materialną (pieniądze, wartościowe rzeczy np. w postaci upominków), bez zaangażowania uczuciowego i praktycznie bez możliwości wyboru partnerów.

Dominują następujące formy prostytucji:

  • heteroseksualna,
  • homoseksualna,
  • biseksualna i tranwestytyczna.

Można wyróżnić też określone typy prostytucji:

  • usługi towarzyskie,
  • prostytucja w restauracjach i hotelach,
  • prostytucja w agencjach towarzyskich, salonach masażu, klubach typu peep-show,
  • seks na telefon (callgirls),
  • prostytucja "w oknach" - charakterystyczna głównie w Holandii.

W ostatnich latach na sile przybrała prostytucja dziecięca. Prostytucja dziecięca najczęściej przybiera takie formy jak: dzieci oferujące usługi na dworcach kolejowych, prostytucja nieletnich z Europy Środkowej i Wschodniej w domach publicznych na Zachodzie, prostytucja drogowa, handel chłopcami, wykorzystywanie dzieci do produkcji pornografii.

Rozróżnia się 4 rodzaje relacji systemu prawnego do zjawiska prostytucji:

  1. prohibicjonizm - całkowity zakaz uprawiania prostytucji, która traktowana jest jak przestępstwo,
  2. reglamentaryzm - sankcjonowanie prostytucji i poddanie jej kontroli policji,
  3. neoreglamentaryzm - modyfikacja reglamentaryzmu, w której nadzór policji zastępuje się nadzorem sanitarno - lekarskim,
  4. abolicjonizm - zniesienie wszelkich form rejestracji prostytutek, zakazuje prowadzenia domów publicznych, kładzie nacisk na profilaktykę i edukację.

Konwencja międzynarodowa o zwalczaniu handlu ludźmi i eksploatacji prostytucji z 1950 roku, której Polska jest stroną wprowadza system abolicyjny. Zgodnie z jej treścią "strony niniejszej Konwencji zgadzają się ukarać każdego, kto dla zaspokojenia namiętności innej osoby dostarcza, zwabia lub uprowadza w celach prostytucji inną osobę, nawet za jej zgodą albo eksploatuje prostytucję innej osoby nawet za jej zgodą".

Przestępstwa związane z prostytucją na gruncie polskiego Kodeksu karnego to:

  • stręczycielstwo - nakłanianie innej osoby do uprawiania prostytucji - art. 204 § 1 k.k.,
  • kuplerstwo - umyślne ułatwianie cudzej prostytucji w celu osiągnięcia korzyści majątkowej - art. 204 § 1 k.k..
  • sutenerstwo - czerpanie korzyści majątkowej z cudzej prostytucji - art. 204 § 2 k.k.

Stręczycielstwo, kuplerstwo i sutenerstwo w stosunku do osoby małoletniej stanowią typ kwalifikowany przestępstwa - art. 204 § 3 k.k.

Pomocą dla ofiar handlu kobietami i prostytucji oraz profilaktyką i prewencją w Polsce zajmuje się m. in. Fundacja Przeciwko Handlowi Kobietami La Strada.

Metody rekrutacji i warunki pracy

Body hunters - łowcami ciał - można by nazwać ludzi, którzy zajmują się przeszukiwaniem obszarów biedy i rekrutacją młodych dziewczyn do pracy w krajach lepiej gospodarczo prosperujących. Często, choć nie zawsze, propozycje pracy fałszywie dotyczą zajęć typu: sprzątanie, opieka nad dziećmi itp. Najbardziej interesujące dla poszukiwaczy są tzw. gołe. Tym określeniem nazywane są w środowisku dziewczyny bez paszportu, pieniędzy, nieznające języka, a przez to mało zaradne i w pełni zależne. Początkowo wszystkim zajmuje się "opiekun". On daje kieszonkowe, załatwia paszport, sam organizuje podróż, pracę i zamieszkanie. Jest to pierwszy dług, który potem okazuje się astronomiczny, i dla spłaty którego dziewczyny pracują wszędzie tam, gdzie zażyczy sobie sutener. Długi jednak można odkupić. Policja ma informacje o kilku wybiegach pod Warszawą, gdzie odbywają się targi żywym towarem - giełdy dziewczyn. Tam właśnie można odkupić dług, paszport, w ślad za którymi podążyć musi dziewczyna. Ceny są umowne i wahają się w granicach od kilkuset do kilku tysięcy marek niemieckich. Gdy dziewczyna trafia w takie miejsce, to zwykle jest już złamana. Ma serię zdjęć pornograficznych, które w ramach jej nieposłuszeństwa trafią do bliskich, jest już wprowadzona w brutalne arkana zawodu i wie, że ludzie, z którymi ma do czynienia, są naprawdę zdolni do rzeczy, o których mówią. Każdy sutener zostawia jednak furtkę nadziei: spłata długu, odpracowanie rocznego kontraktu czy zgromadzenie pieniędzy na wykup siebie ma być momentem przełomowym, który oznacza wolność, bądź pracę na swoje konto. Taka perspektywa najczęściej jednak pozostaje niedoścignioną fantasmagorią.

Agencje towarzyskie

Realia pracy zależą od miejsca, w którym się prostytucję uprawia. W ramach prostytucji trasowej jest to obsługa średnio 10-15 klientów dziennie, z czego kobiecie zostaje 100, czasem 200 zł. W agencji towarzyskiej zarabia się podobnie, choć warunki pracy są zdecydowanie lepsze. Jest tylko jeden problem - stanowisko "masażystka" czy też "pani do towarzystwa", mimo że w praktyce oznacza to samo co prostytutka, wymaga pozwolenia na pracę, a większość kobiet z wizą turystyczną tej możliwości nie posiada.

Z punktu widzenia prawa pracy działalność agencji towarzyskich również wydaje się być mocno kontrowersyjna. Sama prostytucja w polskim prawodawstwie nie podlega penalizacji, za to karane jest osiąganie zysków z jej uprawiania przez osoby trzecie. Tak więc właściciel agencji towarzyskiej w świetle prawa jest sutenerem, a jego działalność podlega ściganiu prawem. Również i w tak niesprzyjających warunkach legislacyjnych udało się jednak wypracować skuteczne metody omijania prawa - kosztem osób zatrudnionych. Każda z kobiet w ramach umowy o pracę podpisuje klauzulę, że została poinformowana o zakazie uprawiania seksu z klientem, i że w razie przekroczenia tego zakazu zostanie ona karnie zwolniona. Tak więc w sytuacji kontroli z zewnątrz wszelkie skutki bezprawnego procederu ponosi zatrudniona, choć i ona może bronić się tym, że w momencie kontroli nie była w pracy, a tylko odwiedzał ją znajomy. W tym czy innym przypadku to zatrudniona, a nie pracodawca ma dowodzić zgodności podejmowanych przez siebie praktyk z obowiązującym prawem.

Kim są i jak żyją

Mają od 14 do 45 lat. W zamian za 500-1000 zł dziennie mogą liczyć na zakwaterowanie - zwykle po 8, 10 osób w pokoju, barakowozie czy kontenerze socjalnym, często bez światła i wody - z zakazem samodzielnego oddalania się. Do pracy na pobliskie szosy rozwożone są rano. Pracują do zmierzchu - zazwyczaj bez jedzenia. Obsługują w samochodzie, namiocie, czasem w lesie na kocu. Butelka plastikowa z podziurawionym korkiem i gąbka, to zaplecze higieniczne. Pracują siedem dni w tygodniu po kilkanaście godzin dziennie, przy czym ani mróz, ani upał nie mają większego znaczenia. Praca przy szosie jest niebezpieczna. Z jednej strony ryzyko wypadku, z drugiej - sami klienci. Dziewczyny mówią, że mniej więcej co trzeci klient to zboczeniec, oszust czy sadysta. Zazwyczaj nie ma możliwości odmowy. Wywiezione - pobite i bez pieniędzy - wracają potem do koleżanek, zwykle boso, bo szpilki, koturny nie sprzyjają pieszej wędrówce. Strach przed sutenerem czy policją oraz medialne nagonki i idące za tym czystki wzmacniają izolację, co w efekcie uniemożliwia odwołanie się do jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz.

Realia pracy

W miastach dziewczyny pracują wieczorami. Nawet jeżeli nie są pod bezpośrednią kuratelą sutenera, to każdego wieczoru wychodzą na ulicę. Pracują od 20, 21 do późnej nocy. Do pracy zabierają zapas prezerwatyw, papierosy, czasem coś mocniejszego do picia - tak dla dodania sobie wigoru, albo zwyczajnie - dla ogrzania się. Polskie prostytutki mają zdecydowanie lepsze warunki pracy. Pokój wynajmowany na godziny od okolicznych mieszkańców służy za miejsce spotkań z klientami. Czasem właściciel mieszkania - za dodatkową opłatą - zapewnia ochronę przed dewiantami. Jeden wieczór to średnio od 3 do 5 klientów. W stawce podstawowej - tj. 60-80 zł - wkalkulowana jest dwudziestominutowa standardowa przyjemność. Wszelkie dodatkowe usługi wymagają negocjacji. Profesja, którą wykonują prostytutki, wymaga ochrony ginekologicznej. Kobiety szybko dowiadują się od siebie wzajemnie, z którym lekarzem można porozmawiać wprost, jakie prezerwatywy, żele, środki ochronne są najskuteczniejsze, a przy tym niedrogie.

Wykazują w tym względzie dużą wiedzę i samodyscyplinę. Zdecydowanie gorzej wygląda sytuacja w przypadku dziewczyn, które pojawiają się na ulicy w nagłej potrzebie, np. na narkotykowym głodzie. Te są zdesperowane i mało przejęte własnym bezpieczeństwem. Dziewczyny zza wschodniej granicy korzystają ze zdecydowanie tańszej opieki zdrowotnej w swoich macierzystych krajach. Tam też leczą się, odchorowują, by przez kolejne trzy miesiące wizy turystycznej pracować w Polsce bez konieczności opłacania drogich medycznych interwencji.

Większość kobiet nie obnosi się w życiu codziennym ze sposobem, w jaki zdecydowały się zarobkować. Zdarza się, że również rodzina nie jest wtajemniczana w ten, nierzadko wieloletni, proceder. Często zarobkowanie w ramach prostytucji nie jest jedynym źródłem utrzymania. Wiele polskich prostytutek - bo tylko one mają tę możliwość - pracuje w nisko płatnych zawodach, typowych dla kobiet, a ulica ratuje budżet.

Wielkomiejska prostytucja

Marysia (Krysia? Janka?) pochodzi z małego miasteczka. Zawsze wzorowa i perfekcyjna, świadectwa z paskiem od podstawówki, nic więc dziwnego, że dostała się na studia do Krakowa? (Warszawy? Poznania?) Ach, rodzice nie posiadają się ze szczęścia, rodzeństwo patrzy na nią z nabożnym respektem, sąsiedzi przychodzą z nieśmiałymi gratulacjami, starając się nie pokazać zazdrości.

Marysia pakuje walizkę i z otwartym sercem rusza na podbój dużego miasta. Walizka jest nowa, kupiona przez dumną babcię w najlepszym sklepie w miasteczku, do tego nieskazitelnie biała (także pachnąca nowością) bluzka i spódnica za kolano. Dziewczyna wysiada na dworcu i zachwyconym wzrokiem rozgląda się dookoła. Tak, to jest wielki świat, a od tej pory ona będzie jednym z elementów tego świata. Jej naiwna radość nie trwa jednak długo.

Po krótkiej chwili bowiem okazuje się, że dziewczyny wyglądają tutaj jakoś inaczej niż w jej miasteczku, mają buty w dziwnym kształcie, ostre makijaże, włosy w różnych kolorach tęczy, a przy tym są jakieś takie głośne, dużo krzyczą i patrzą na Marysię z pogardą albo z irytującym pobłażaniem. Marysia nie zraża się, tylko dzielnym krokiem rusza na rajd po sklepach (spódniczka wprawdzie w dalszym ciągu bardzo jej się podoba, ale głupio tak wyglądać inaczej niż wszyscy).

Jej wrodzony optymizm szybko jednak gaśnie, bo okazuje się, że gdyby chciała sobie kupić jedną parę butów, podobną do tych, jakie widziała na ulicy musiałaby wydać połowę pieniędzy, które rodzice zostawili jej na utrzymanie. Postanawia więc nie przejmować się bzdurami, ale powalczyć o szacunek. Dobrze się uczy, jest miła i uprzejma, ale na niewiele się to zdaje. Koleżanki z roku śmieją się z niej po kątach i pokazują palcem jej ubrania i dwa długie warkocze. Do tego dochodzi jeszcze jedna kwestia - okazuje się, że rodzice nie są zbyt życiowi i nie przewidzieli wszystkich kosztów związanych z życiem w wielkim mieście, w związku z czym przysyłają naszej Marysi o wiele za mało pieniędzy, a ona nie ma serca powiedzieć im, że sobie nie radz i - wie, że i tak dużo im zawdzięcza. Jest sama w dużym mieście, ledwo starcza jej na przeżycie, prosto z uczelni pędzi do akademika, gdzie absolutnie nie ma warunków do nauki. Jest coraz bardziej smutna i zdenerwowana.

I nagle pojawia się on. Idealnie skrojony garnitur, markowe buty, czterdziestka na karku. Jest miły, uprzejmy, dobrze wychowany i jak się tak dobrze przyjrzeć, nawet przystojniejszy od tego Piotrka, w którym Marysia kochała się przez całe liceum. Przysiada się w kawiarni, zagaduje w kolejce i proponuje kawę. Czarujący. Nieustannie zachwyca się tym, jak Marysia chodzi, jak się śmieje, jak się porusza, podaje jej płaszcz i przepuszcza w drzwiach. Zaczynają spotykać się regularnie, a on zaczyna kupować prezenty. I nagle w szafie Marysi pojawiają się te przepiękne buty, ta nieziemska sukienka, ten oszałamiający komplet biżuterii, a wieczorami Marysia nie siedzi już sama w akademiku. Jest gościem najbardziej znanych restauracji, kin i teatrów. Ten miły pan na początku nie żąda niczego w zamian - wydaje się, że przyjemność sprawia mu obsypywanie Marysi prezentami i komplementami.

Jednak wystarczy jedno nieśmiałe spojrzenie w oczy podczas kolejnego wspólnego obiadu i oszołomiona Marysia idzie z nim do hotelu i zanim zdąży pomyśleć - już jest po wszystkim. Marysia jednak nie żałuje, bo teraz pan jest jeszcze bardziej miły i chce spędzać z nią o wiele więcej czasu - także w hotelowych pokojach. Pan jest żonaty, ale Marysia nie wie, nie chce wiedzieć, albo zapomina o tym, gdy widzi jego błysk w oku i najnowszy model mercedesa, którym zajeżdża przed jej uczelnię. Jednym słowem pełna sielanka, którą pan kończy jednym zdaniem: ”Wiesz, mojej żonie generalnie nie przeszkadza mój tryb życia, ale ostatnio ma kłopoty z firmą i zrobiła się podejrzliwa. Musimy to skończyć. Ale jesteś bardzo miła, kupiłem ci mieszkanie i poleciłem cię mojemu koledze.” Marysia czuje się tak, jakby wyrwano jej pół serca, ale dlaczego? No przecież nie była zakochana! Nie umie jednak wyrzec się standardu życia, którego nauczył ją Pan, więc dzwoni do kolegi i historia zaczyna się od początku…

Oto prostytucja naszych czasów, przykryta zgrabnie słowem: sponsoring. To nie jest sprzedawanie się na rogu ulicy czy w domu z czerwonymi kanapami każdemu mężczyźnie, to układ pomiędzy dwojgiem dorosłych ludzi, przynoszący obopólne korzyści. To łatwe i proste pieniądze, to towarzystwo kogoś miłego, to plaga XXI wieku potwierdzająca teorię, że z każdej kobiety można zrobić prostytutkę, trzeba tylko umiejętnie ją podejść… i co dalej?