fbpx

Aborcja, samostanowienie

Aborcja, samostanowienie

Czy w Polsce kobieta może rządzić własnym życiem i ciałem? Bez wtrącania się wścibskich księży o podwójnej moralności, bez polityków wykorzystujących ciało kobiety jako narzędzia walki w wyborach czy przetargach o dostęp do żłobu władzy?

Zindoktrynowane przez męską część świata polityki same zaczynają między sobą walczyć wykorzystując niekiedy najbardziej haniebne chwyty i podjazdy, byle by tylko utrzymać się na stanowisku lub mieć udział przy złobie pana i władcy, jakim jest dla niej niewykształcony burak bez podstawowego wychowania, mający zasady moralne za nic ale jednak pana mającego władzę i pieniądze.

Chamiejące społeczeństwo niestety stawia na takich którym słoma już nie z butów wyłazi ale z uszu a co za tym idzie, stawia na ciemnogród i zaściankowość. Kobiety prawem jest decydowanie o sobie, czy chce być przysłowiową kurą domową, rodzić dzieci i usługiwać mężowi (partnerowi), czy też wybrać zupełnie coś wręcz przeciwnego. Czy jest jakiekolwiek logiczne uzasadnienie dla władzy mężczyzn? Czy warunkiem wystarczającym ich władzy jest ten flaczek między nogami?

Izabela Jaruga-Nowacka

Ustawa zabraniająca przerywania ciąży jest ustawą niedobrą i tak jest oceniana przez większość polskiego społeczeństwa. Sondaże wykazują, że blisko 90% Polek i Polaków uznaję ją za nieskuteczną. Polacy wiedzą, że lepiej zapobiegać przerywaniu ciąży poprzez edukację seksualną, dostępność antykoncepcji i pomoc materialną niż przez restrykcyjne prawo. Po dziesięciu latach funkcjonowania ustawy już najwyższy czas odpowiedzieć sobie na pytanie, na czym nam naprawdę zależy - czy na prawie zakazującym przerwania ciąży? Czy na rzeczywistym ograniczeniu liczby aborcji? Doświadczenia stanowiących większość w Unii Europejskiej krajów posiadających liberalne prawo dotyczące aborcji dowodzą, że można skutecznie zmniejszyć liczbę zabiegów przerwania ciąży respektując prawo kobiety do decydowania o macierzyństwie.

Marek Balicki

Ustawa jest zła, szkodliwa i kryminogenna. Nie rozwiązuje żadnego problemu. Spycha zjawisko aborcji do podziemia. W sposób drastyczny ogranicza prawa kobiet, szczególnie tych, które znajdują się w trudnej sytuacji życiowej. A w Polsce 10% rodzin żyje poniżej poziomu egzystencji. I dlatego to prawo trzeba zmienić.

Maria Janion

U podstaw prawnego zakazu przerywania ciąży leży przekonanie, że kobieta jest istotą moralnie niesamodzielną, niezdolną do podejmowania decyzji. Gdy decyzje te dotyczą nie tylko spraw socjalnych, ale również etycznych, nad kobietą musi objąć kuratelę państwo, pouczone przez autorytet moralny kościoła. Jest to głęboko upokarzające. Osoby płci żeńskiej nie są traktowane jak pełnoprawne podmioty etyczne, wyposażone w sumienie, rozum i wolę, lecz jako nieodpowiedzialne i niedojrzałe dzieci, o których życiowych sprawach decydować muszą rozumni dorośli, w tym wypadku w większości mężczyźni - księża, senatorowie, posłowie, lekarze i prawnicy.

Magdalena Środa

Autonomia jest jedną z najważniejszych wartości naszej kultury. Definiuje się ją jako niezależność, zdolność do samostanowienia, do decydowania o sobie, o własnych celach i kształcie życia. Wszelka ingerencja jakiejkolwiek władzy w tak rozumianą osobową wartość jest złem. Władza nie może ograniczać naszych wyborów, wpływać na nie, deformować ich. Zakaz aborcji, brak edukacji seksualnej to nie tylko wyraz nadużyć władzy, ale i haniebny dowód, że ci, którzy mają władzę, mogą zniewalać tych, którzy jej nie mają. Zmuszanie kobiet do rodzenia niechcianych dzieci nie dzieje się ani w imię dobra tych dzieci, ani w imię dobra kobiet. Stanowi ponadto poważne ograniczenie autonomii, którą cieszą się mężczyźni. Dlaczego w kraju, który zawsze znajdował i znajduje mnóstwo racji uzasadniających zabijanie (wojna, obrona konieczna), zakaz aborcji traktuje się jako wartość i polityczny sukces? Ponieważ jest to rzeczywiście sukces władzy. Jest to znak, że krajem rządzą mężczyźni, którzy mogą decydować o losach kobiet. Zakaz aborcji pełni więc przede wszystkim funkcje symboliczne. Jest świadectwem dominacji jednej grupy społecznej nad inną. Nie chcemy takiej dominacji. Chcemy prawdziwej równości i prawa do autonomii. Ci zaś, którzy "troszczą się o życie", mają naprawdę wielkie pole do popisu w naszym kraju. I nie trzeba w tym celu uciekać się do przemocy wobec kobiet. A mam niestety wrażenie, że nie o troskę o życie tu idzie, a właśnie o przemoc i władzę nad kobietami.

Kazimiera Szczuka

Wiedza o niesprawiedliwości prawa stała się w ostatnich latach potoczna i powszechna- "wszyscy wiedzą", że opieka medyczna jest prywatnym luksusem i że ustawa godzi w kobiety najuboższe, zdane na łaskę, a zwykle niełaskę państwowej służby zdrowia. Stało się tak w dużej mierze dzięki mediom, które dobrze przyjęły raport Federacji i "Piekło kobiet. Historie współczesne". Jednocześnie jednak obok tej wiedzy umacnia się w potocznej polskiej świadomości przekonanie zupełnie inne - o okropności i grzechu aborcji, a raczej o tym, że nie wolno o niej głośno mówić. Wszystko to na zasadzie "Oni"są niesprawiedliwi i okrutni, ale z "Nimi" nie wygrasz - więc lepiej siedzieć cicho. To podwójne myślenie wskoczyło w jakąś koleinę pozostałą po PRL-u.

Wojciech Eichelberger

Zmuszanie kobiet do rodzenia dzieci - nawet tych ciężko chorych lub poczętych wskutek przemocy i kazirodztwa - uważam za upozowany na świętość i szlachetność przejaw męskiej pychy, agresji i okrucieństwa. Co więcej, w poczynaniach tych skutki uznaje się za przyczyny.

Jeśli mężczyźni nauczą się kontrolować swoją seksualność, wezmą na siebie bezwarunkową odpowiedzialność za powoływanie dzieci na świat, zaprzestaną nadużywania, eksploatowania i gwałcenia kobiet, zagwarantują matkom godne, godziwe życie i bezpieczny świat bez wojen i przemocy, jeśli otoczą je miłością i szacunkiem, to w sprawie ochrony poczętego życia odniosą się do prawdziwych przyczyn powszechności aborcji, zrobią to, co zrobić należy, i nie powinni robić już nic więcej. Opowiedzą się bowiem za życiem w najgłębszym i najistotniejszym sensie. Kobietom należy się wolność wyboru i możliwość wpływania na swoje losy. Natomiast mężczyźni powinni zrobić wszystko, co w ich mocy, aby kobiety mogły i chciały wybierać życie.

Kora Jackowska

Akcja Kobiety na Falach pozwoli przynajmniej niektórym z nas uniknąć absurdów, jakie przygotowali nam posłowie kolejnych sejmów. Kim są ci panowie - widać z coraz większą wyrazistością dzisiaj. Myślę, że słowo "faryzeusz" byłoby dla nich zbytnim komplementem. Musimy się bronić przed ich ciemniacką dyktaturą.
A może zamiast akcji Kobiety na Falach zbierzmy trochę gotówki, bo ona chyba bardziej przemawia do nich. I wtedy w try miga zmienią tę upokarzającą nas ustawę.

Kinga Dunin

"Trzeba niesłychanie totalitarnego reżimu, żeby zmusić kobiety do posiadania dzieci. Dziś zakaz aborcji to przede wszystkim przypomnienie, kto tu rządzi. Poniżające rozmowy z ginekologami, paniczny lęk, gdy okres się spóźnia, korzystanie z podziemia aborcyjnego to są koszty, które trzeba zapłacić w warunkach antyaborcyjnych restrykcji za chęć kontrolowania swojej płodności."

Agnieszka Graff

Na łamach "Newsweeka" pojawił się zdumiewający felieton o aborcji ("Kobiece ideolo" 1.06.2003). Tym bardziej zdumiewający, że opublikowało go pismo uważane powszechnie za cywilizowane. Zdaniem autora tekstu, Rafała Ziemkiewicza, feministki - tak samo jak Radio Maryja - chcą wmówić wyborcom, że aborcja należy do europejskich standardów. Tymczasem, jak pisze, aborcję niewiele różni od samobójstwa i tak jak samobójstwu należy jej zapobiegać wbrew woli zainteresowanej. Zdaniem autora "takiej decyzji człowiek psychicznie zdrowy podjąć nie może" - przyczyną może być tylko "presja otoczenia, moment załamania, zachwianie psychicznej równowagi, wywołane hormonalną burzą pierwszych tygodni ciąży". Nie ma mowy o autonomicznej decyzji dotyczącej własnego życia. O odpowiedzialności. O podmiotowości. Tych pojęć z kobietą w ciąży łączyć nie należy.

Lektura tego tekstu uświadomiła mi, jak bardzo obelżywy dla kobiet jest światopogląd konsekwentnych zwolenników zakazu aborcji. Z rozumowania Ziemkiewicza wynika bowiem, że kobietę w ciąży - czyli wtedy właśnie, gdy konsekwencje faktu bycia kobietą stają się namacalne i oczywiste - należałoby pozbawić praw obywatelskich. Wszak nie podejmuje decyzji! Jest nękaną przez hormony samicą i należy ją dla jej własnego dobra ubezwłasnowolnić. Co ciekawe, choć aborcja jest rzekomo morderstwem, nie proponuje się tu, by karać kobiety, które zdecydowały się na zabieg. One nie są winne. Są jakby niepełnosprawne etycznie. Winę ponosi jedynie mężczyzna, "odrażający bubek", który wykorzystał kobietę, po czym słysząc o ciąży"uciekł". Lektura tego tekstu pokazuje dobitnie, czym się różnią zwolennicy prawa do wyboru od tak zwanych obrońców życia. Nie tylko tym, że inaczej widzimy parotygodniowy płód. Inaczej też patrzymy na kobietę w niechcianej ciąży, która właśnie wybiera się na zabieg. Ja widzę człowieka, który podjął trudną i bardzo osobistą decyzję. Tym trudniejszą, że w Polsce w odróżnieniu od wszystkich niemal krajów UE nielegalną. Widzę osobę, której w razie potrzeby udzielę wsparcia, pomocy, szanując jej wybór. Zakładam bowiem, że wie, co robi. Ziemkiewicz natomiast widzi w kobiecie istotę słabą i niezrównoważoną, miotaną siłami natury, bezwolną ofiarę jakiegoś "bubka" i presji otoczenia. Ktoś taki nie podejmuje decyzji. Nad kimś takim zwolennik zakazu aborcji pochyla się z pełną hipokryzji troską. Troską, która bardzo nieudolnie ukrywa pogardę.

Tomasz Jastrun

Jestem za liberalną ustawą, która pozwalałaby dokonywać aborcji z powodów społecznych, jestem też za lepszą edukacją dotyczącą antykoncepcji, nie jestem za tym, by przerywanie ciąży było, jak kiedyś, główną metodą antykoncepcyjną.

Sławomira Walczewska

Nie trzeba chyba przekonywać, że aborcja nie jest niczym dobrym ani zdrowym. Jeśli tylko można, lepiej w inny sposób przeciwdziałać niechcianej ciąży, bez potrzeby dokonywania zabiegu medycznego.
Jednocześnie jednak ciągle jeszcze nie jest oczywiste, że prawo do przerwania niechcianej ciąży to podstawowe prawo człowieka. Jest ono równie fundamentalne jak prawo do decydowania o swoim ciele i o swoim życiu. Pogwałceniem tego elementarnego prawa jest wymuszanie niechcianej ciąży i nieakceptowanego macierzyństwa.