fbpx

Rewolucja seksualna

Rewolucja seksualna

Zachowania homoseksualne stanowią fenomen o długiej historii, na który udzielano różnych kulturowych i moralnych odpowiedzi. Jednak dzisiaj w naszym życiu publicznym pojawia się novum, które wymaga naszego zainteresowania i zasługuje na uważną odpowiedź moralną.

Nowością jest ruch, który przedstawia siebie na różne sposoby: jako wezwanie do współczucia, jako rozszerzenie obywatelskich praw mniejszości i jako rewolucja kulturowa. Wydaje się, że ostatni opis najlepiej odpowiada temu zjawisku; tak też twierdzą jego najbardziej stanowczy i zagorzali obrońcy. Czasopismo „The Nation” (z 3 maja 1993 roku) podkreśla na przykład, że wszelkie prądy współczesnych wysiłków emancypacyjnych zawierają się w zmaganiach gejowskich. Ruch gejowski w pewien sposób jest podobny do ruchów, których inne wspólnoty naszego społeczeństwa doświadczyły w przeszłości, ale jest zarazem czymś więcej, ponieważ tożsamość seksualna znajduje się w kryzysie w całej populacji, a geje — jednocześnie najbardziej wyrazisty podmiot i przedmiot kryzysu — zostali zmuszeni do wymyślenia całościowej teorii wyjaśniającej to zjawisko. Nikt nie mówi, że zmiana nastąpi szybko. Ale możliwe jest, że mała i pogardzana mniejszość seksualna zmieni Amerykę na zawsze.

Niektórzy wiążą początek ruchu z „Stonewall Riot” z czerwca 1969 roku 2, jednak dopiero całkiem niedawno doświadczyliśmy skoncentrowanej i intensywnej kampanii w mediach i w ważnych instytucjach kulturalnych na rzecz promocji sprawy gejów i lesbijek. Mimo że żydowska i chrześcijańska tradycja wyraźnie i trwale osądza zachowania homoseksualne jako moralnie złe, kampania ta nie ominęła naszych wspólnot religijnych. Przytłaczająca większość Amerykanów była zaskoczona, zakłopotana i zszokowana, a czasem oburzona tym ruchem na rzecz radykalnych zmian. Jednocześnie zyskał on poparcie ze strony heteroseksualnych Amerykanów, którzy akceptują jego roszczenia do bycia drogą sprawiedliwości społecznej i tolerancji.

Podzielamy ambiwalentne uczucie i niepokój w odniesieniu do tego niezwykłego zrywu w naszym życiu społecznym. Nie przedstawiamy siebie jako ekspertów w zagadnieniach dotyczących homoseksualizmu. Jesteśmy zaangażowanymi chrześcijanami i żydami i staramy się być rozważnymi obywatelami. W tym oświadczeniu chcemy jak najlepiej odpowiedzieć na roszczenia ruchu gejów i lesbijek i sformułować ocenę moralną dotyczącą tej nowości w naszym życiu publicznym.

Nie jesteśmy reprezentatywną grupą Amerykanów, nie mamy też pewności, jak taka grupa miałaby wyglądać. Żadna grupa nie może objąć fascynującej różnorodności płci, ras, klas, korzeni kulturowych i ideologicznych nastawień, które można znaleźć w społeczeństwie amerykańskim. Jesteśmy, kim jesteśmy. Jako tacy przedstawiamy rezultat naszych badań, refleksji i dialogu z nadzieją, że inni mogą uznać to za przydatne.

Zamierzamy przedstawić argumenty, które mogą przekonać wszystkie racjonalnie myślące osoby. Czyniąc to, korzystamy z religijnych i moralnych tradycji, które kształtowały naszą cywilizację i nasze własne życie. Jesteśmy przeświadczeni, że argumenty oparte m. in. na przekonaniu i rozpoznaniu religijnym nie mogą być wykluczone z dyskursu publicznego w demokratycznym społeczeństwie.

Mówiąc o homoseksualizmie, homoseksualistach i ruchu gejów i lesbijek, należy dokonać pewnych rozróżnień. Homoseksualizm uważa się czasem za kwestię orientacji seksualnej odnoszącej się do tych, których pragnienia erotyczne skierowane są głównie lub wyłącznie na osoby tej samej płci. Wiele z tych osób żyje w samoopanowaniu i w czystości. Inni, postępując zgodnie ze swoją orientacją homoseksualną, dokonują aktów homogenitalnych. Wielu z tej drugiej grupy żyje w podziemiu, jednak pod presją współczesnych tendencji mogą mieć trudności w oddzieleniu sfery prywatnej od publicznej. Inna część społeczności homoseksualnej nie ukrywa swej orientacji i zachowania, twierdząc, że gejowski sposób życia ma być nie tylko tolerowany, ale i afirmowany. Te różnice powodują napięcia w ramach ruchu. Niektórzy optują za głównym nurtem homoseksualizmu, inni za swój cel uważają kulturową, moralną i polityczną rewolucję.

Stajemy zatem w obliczu niejednorodnego ruchu i musimy szanować tę różnorodność pośród naszych współobywateli i współwyznawców. Niektórzy z nich nie chcą niczego więcej niż pomocy i zrozumienia w zmaganiu z tym, co uważają za swój problem; inni proszą jedynie o to, żeby zostawić ich w spokoju.

Ruch gejowski i lesbijski agresywnie promuje radykalne zmiany w zachowaniach społecznych, religii, moralności i prawie. Należy rozróżnić rozważania dotyczące kształtowania życia publicznego i oceny poszczególnych jednostek. Nasze oświadczenie dotyczy w głównej mierze debaty nad kształtowaniem życia publicznego i tego, co powinno być normą w społeczeństwie. Dzielimy niepokój większości Amerykanów odnośnie do propozycji wnoszonych przez ruch gejów i lesbijek i ich wzrastającego wpływu na nasze życie publiczne.

Nowe/stare zjawisko: rewolucja seksualna

Ruch gejowski i lesbijski w dużej mierze stanowi logiczną konsekwencję tego, co zostało nazwane rewolucją seksualną. Tradycyjne rozumienie małżeństwa i rodziny jest zbyt często postponowane w naszym społeczeństwie i wspólnotach religijnych, których przywódcy nierzadko byli i w wielu przypadkach nadal są współodpowiedzialni za dewaluację społecznych norm, istotnych dla ludzkiego rozwoju i samorealizacji.

Moralna krytyka homoseksualnego świata i ruchu pozostanie niewyważona, nieuczciwa i nieprzekonująca, jeśli jednocześnie nie będzie krytyką postaw i zachowań, które zdeprecjonowały relacje heteroseksualne. Gejowski i lesbijski zryw stanowi wielkie wyzwanie dla hipokryzji i dekadencji naszej kultury. W świetle rozpowszechnionych zmian obyczajowości seksualnej niektórzy homoseksualiści nie bez racji pytają, dlaczego odmawia się im prawa do rozwiązłości seksualnej dostępnej dla „hetero”.

Wierzymy, że wszelkie rozumienie seksualności, włącznie z heteroseksualnością, które czyni z niej obszar zaspokojenia osobistych pragnień, jest szkodliwe dla jednostek i społeczeństw. Każdy sposób życia, który akceptuje czy promuje relacje seksualne jedynie dla przyjemności lub osobistej satysfakcji, oddala od uporządkowanej wspólnoty budowanej i rozwijanej przez małżeństwo. Wspólnoty religijne, które w ostatnich dziesięcioleciach przymykały oko na rozwiązłość (nawet wśród kleru), które uroczyście powtarzały przysięgi małżeńskie lekceważone przez swoich wiernych i które nie zajęły się zgubnymi skutkami rozwodów dla dzieci, nie mogą uczciwie potępiać zachowań homoseksualnych dopóty, dopóki nie będą ponownie gotowe w bardziej wiarygodny i skuteczny sposób uznać w swoim duszpasterstwie normy heteroseksualnej. Innymi słowy ci, którzy chcą sprzeciwić się ruchowi gejowskiemu, muszą się zatroszczyć o odnowę spójności w nauczaniu i praktykowaniu tradycyjnej etyki seksualnej.

Dążenie wielu członków ruchu gejowskiego do otrzymania błogosławieństwa ze strony instytucji religijnych świadczy o trwałej roli religii w życiu Ameryki. Gejowski ruch ma rację, twierdząc, że taka formalna aprobata — poprzez, na przykład, zmianę treści i sposobu nauczania w seminariach czy wyświęcanie aktywnych homoseksualistów — przyniesie mu skuteczną kontrolę nad najważniejszymi w naszej kulturze instytucjami moralnej legitymizacji. Słusznie też zauważa, że nasze Kościoły i Synagogi były zazwyczaj mało słyszalne i nieprzekonujące, odmawiając tego rodzaju błogosławieństwa.

Jednym z powodów niepokoju liderów religijnych w obliczu tego nowego ruchu jest trwała nieumiejętność zaproponowania osobom zmagającym się z problemem homoseksualizmu kompetentnej opieki duszpasterskiej. Nie rozgrzeszając czynów homoseksualnych, należy dostrzec, że wiele z takich osób z lękiem i niepokojem stara się czynić, co tylko w ich mocy, aby żyć w sposób miły Bogu i w służbie dla innych. Wspólnoty religijne powinny być lepiej przygotowane do wspierania ludzi, pamiętając, że wszyscy nie dorastamy do powołania do świętości życia.

Rewolucja seksualna jest napędzana przez założenia, które można i trzeba skutecznie podważać. Być może kluczową przesłanką tej rewolucji jest teza, że ludzkie zdrowie i integralny rozwój wymagają tego, by zaspokajać pragnienia seksualne rozumiane jako potrzeby i działać zgodnie z nimi. Wszelka postawa dyscypliny czy samoograniczenia jest przedstawiana jako niezdrowa i nieludzka. Twierdzimy jednak, że czymś nieludzkim jest określanie nas, naszej osobowości jako mężczyzn i kobiety, jedynie poprzez nasze popędy. Podobnie, trudno zgodzić się z sugestią, że to, co przez tysiące lat ludzkiego doświadczenia traktowano jako samoopanowanie, teraz powinno zostać odrzucone jako rzekoma represja.

Rewolucja seksualna z jednej strony groteskowo wyolbrzymiła znaczenie seksu, z drugiej zaś strywializowała je. Tajemnice ludzkiej seksualności powszechnie redukuje się do kwestii reakcji czy upodobań, podobnych do preferencji dotyczących diety, ubioru czy sportu. Dzięki temu szczególnemu wyolbrzymieniu i trywializacji zarówno geje, jak i lesbijki mogą żądać jednocześnie szacunku dla tego, co uważane jest za najistotniej i najbardziej prawdziwe w homoseksualistach, oraz tolerancji dla tego, co jest tylko różnicą w sposobie życia.

Należy rozpoznać powiązania między składowymi elementami rewolucji homoseksualnej. Dopuszczalna aborcja, rozpowszechnione cudzołóstwo, łatwy rozwód, radykalny feminizm i ruch gejów i lesbijek nieprzypadkowo pojawiły się w tym samym momencie historii. Zjawiska te charakteryzują się deklarowanym pragnieniem wyzwolenia od ograniczeń — przede wszystkim od ograniczeń związanych z rzekomo opresyjną kulturą i tradycją religijną. Ponadto cechuje je teza, że ciało to niewiele więcej niż narzędzie zaspokajania pragnień, a zaspokajanie pragnień ma być istotą osoby. Opierając się na biblijnych i filozoficznych fundamentach, odrzucamy to radykalne oddzielanie osoby i ciała. Nasze ciała mają własną godność, noszą swoją prawdę i w istotny sposób uczestniczą w naszej osobowości.

Konstelacja ruchów, do której należy ruch gejowski, opiera się na antropologicznej doktrynie autonomicznego podmiotu. W odniesieniu do aborcji i socjalizacji seksualności antropologia ta przemierzyła długą drogę i wdarła się do prawodawstwa naszego społeczeństwa oraz do potocznych przyzwyczajeń, myśli i zachowań. Uważamy, że jest to fałszywa doktryna, która nie prowadzi ani do rozwoju indywidualnego, ani społecznego. Norma heteroseksualna

Małżeństwo i rodzina — mąż, żona i dzieci zespoleni przez społeczne uznanie i więź prawną — są najbardziej skuteczne w wychowaniu dzieci, ukierunkowaniu namiętności seksualnej i ludzkiego rozwoju we wspólnocie. Nie wszystkie małżeństwa i rodziny funkcjonują prawidłowo, ale byłoby czymś nieroztropnym, by patologia i porażka, a nie wizja tego, co jest normatywne i wzorcowe, wskazywała nam, jak kształtować politykę społeczną.

Współcześnie wielu oczywiście wątpi w to, że można mówić o czymś, co jest normatywnie ludzkie. Twierdzenie, że wszystkie instytucje społeczne i wzorce zachowań są społecznymi konstrukcjami, które możemy, jeśli chcemy, zmienić bez żadnej szkody dla nas, jest tezą jeszcze bardziej radykalną w pochodzeniu i skutkach niż rewolucja seksualna. Nie ma wątpliwości co do tego, że instytucje małżeństwa i rodziny są uwarunkowane kulturowo i są przedmiotem zmian i rozwoju; jednak uznanie tego nie powinno podważać naszej zdolności rozróżniania wzorców wspólnot, które najlepiej służą ludzkiej pomyślności. Ani judaizm, ani chrześcijaństwo nie wynalazły normy heteroseksualnej, ale te tradycje wiary potwierdzają tę normę i mogą nam pomóc dostrzec w niej ważną prawdę o życiu człowieka.

Podstawowe dla życia człowieka w społeczeństwie jest stworzenie ludzi jako mężczyzny i kobiety, co typicznie i paradygmatycznie wyraża się w małżeństwie mężczyzny i kobiety tworzących związek osób, w którym dwoje staje się jednym ciałem — związek, który zgodnie z tradycją biblijną jest fundamentem wszelkiej wspólnoty ludzkiej.

  1. Społeczeństwo ludzkie rozszerza się w czasie; ma historię. Dzieje się tak dlatego, że poprzez tajemniczy udział naszej zdolności prokreacyjnej w stwórczym dziele samego Boga przekazujemy życie tym, którzy przyjdą po nas. Stajemy się ludem ze wspólną historią i ze wspólną sprawą w tej historii. Jedynie norma heteroseksualna w pełni wyraża nasze zaangażowanie w tę historię i czas, widoczne w posiadaniu dzieci i trosce o nie.
  2. Społeczeństwo ludzkie wymaga uczenia się doceniania różnic w ramach wspólnoty. W komplementarności mężczyzny i kobiety odnajdujemy przykład tej prawdy. Naturalnie osoby mogą się dopełniać na wiele różnych sposobów, ale komplementarność mężczyzny i kobiety jest zakorzeniona i w pełni obejmuje nasze ciała i ich strukturę. Nie odrywa znaczenia osoby od życia cielesnego, jak gdyby ludzie byli jedynie popędem, rozumem czy wolą. Komplementarność mężczyzny i kobiety zaprasza nas do uczenia się i afirmowania świata naturalnego, z którego jesteśmy zbyt często wyobcowani. Co więcej, w twórczej komplementarności mężczyzny i kobiety jesteśmy ukierunkowani ku wspólnocie z tymi, którzy nie są tacy, jak my. We wspólnocie mężczyzny i kobiety nie widzimy i nie możemy widzieć w drugim jedynie odbicia nas samych. Ucząc się doceniać tę najbardziej podstawową różnicę oraz tworząc małżeńską więź, traktujemy poważnie zarówno różnicę, jak i wspólnotę. (I ostatecznie, zaczynamy przygotowywać się do wspólnoty z Bogiem, w którym nigdy nie znajdujemy naszego odbicia).
  3. Społeczeństwo ludzkie potrzebuje ukierunkowania i ograniczenia wielu impulsów. Jednym z najsilniejszych i najbardziej nieobliczalnych jest popęd seksualny. Przez wieki społeczeństwa z szczególną troską podchodziły do socjalizacji seksualności w ramach małżeństwa i rodziny. Małżeństwo jest miejscem, w którym w szczególny sposób zaczyna być uzdrawiana nasza samowolność i przezwyciężany lęk przed wspólnotą; w którym możemy uczyć się umieszczania w centrum życia potrzeb drugiej osoby, a nie naszych własnych.

W ten sposób refleksja nad normą heteroseksualną kieruje naszą uwagę na społeczne konieczności: kontynuację ludzkiego życia, dostrzeganie znaczenia różnicy w ludzkiej wspólnocie, odwrócenie naszej tendencji do stawiania naszych pragnień na pierwszym miejscu. Nie można wspierać tych konieczności, jedynie opierając się na racjonalnej kalkulacji czy własnym interesie. Wymagają one zaangażowania przekraczającego dążenia do osobistej satysfakcji. Wychowywanie dzieci należy do najtrudniejszych spośród ludzkich przedsięwzięć. Mężczyźni i kobiety potrzebują wszelkiego możliwego wsparcia, aby utrzymać stabilne małżeństwa, w których może się rozwijać kolejne pokolenie. Nawet małżeństwa, w których nie pojawiają się dzieci, istnieją w zgodzie z tą heteroseksualną normą, a nie przeciwko niej. Ukazanie małżeństwa jako jednego z wielu alternatywnych stylów życia oznacza jego deprecjonowanie.

Istnieją inne niż małżeństwo uprawnione i szlachetne formy miłości. Jednym z dóbr, które jest stawką w dzisiejszych sporach, jest dawna i uznana tradycja przyjaźni między samymi mężczyznami, między kobietami oraz między mężczyznami i kobietami. We współczesnym klimacie useksualniania i upolityczniania wszelkich intensywnych relacji międzyosobowych zagrożone jest miejsce nieseksualnych przyjaźni i religijnie motywowanego celibatu. W naszej kulturze eksponującej pożądliwość samotne życie w czystości znajduje się w cieniu podejrzeń i straciło wiarygodność w oczach wielu ludzi. Niezaspokajanie potrzeb seksualnych często traktuje się jako formę dewiacji.

W tym kontekście powinno się potwierdzić rzeczywistość i piękno niezwiązanych z seksualnością relacji międzyosobowych o głębokiej intensywności uczuciowej. Nie zgadzamy się z poglądem, że panowanie nad sobą było niezdrową formą autorepresji samotnych ludzi mających skłonności hetero– czy homoseksualne. Innymi słowy, wybór nie istnieje jedynie między heteroseksualnym małżeństwem z jednej strony a relacją obejmującą homogenitalny seks z drugiej.

Roszczenia ruchu

Kierujemy teraz naszą uwagę w stronę kilku ważnych tez publicznie głoszonych przez orędowników ruchu gejowskiego (nawet jeśli uznajemy, że ruch ten nie jest jednorodny). Jak wcześniej stwierdziliśmy, jest istotna różnica między tymi, którzy chcą „zwykłego” życia homoseksualnego, i tymi, którzy dążą do przekształcenia kultury. To w przybliżeniu różnica między tymi, którzy chcą integracji, a tymi, którzy dążą do rewolucji.

Wielu gejów argumentuje, że nie mają wyboru, że nie mogą być inni, niż są. Takie twierdzenie może przybrać różną postać — na przykład, że „bycie gejem jest dla mnie czymś naturalnym”, albo nawet, że „Bóg mnie takim uczynił”.

Nie możemy rozstrzygnąć dyskusji o genetycznych czy środowiskowych korzeniach homoseksualizmu. Nawet jeśli pewne dowody naukowe sugerują genetyczną predyspozycję tej orientacji, sprawa nie różni się istotnie od dowodu na predyspozycję do innych skłonności, np. alkoholizmu czy przemocy. W każdym przypadku nadal musimy pytać, czy należy działać zgodnie z tą skłonnością czy się jej opierać. Niezależnie od tego, czy można zmienić orientację homoseksualną czy nie — pamiętajmy, że istnieją odpowiedzialne autorytety reprezentujące każdą z tych odpowiedzi — potwierdzamy zobowiązanie duchownych i terapeutów do wspierania tych, którzy uznają wartość życia w czystości, w opieraniu się chęci do działania zgodnie z popędem do homogenitalnego zaspokojenia.

Dane Kinseya 3, które sugerowały, że 10% męskiej populacji ma orientację homoseksualną, zostały w przekonujący sposób podważone. Obecne badania wskazują, że odsetek mężczyzn, których popęd i zachowania seksualne są wyłącznie homoseksualne, sięga w rozwiniętych społeczeństwach 1 lub 2%. W każdym jednak razie, statystyczna częstotliwość działania czy popędu nie wyznacza jego statusu moralnego. Dyskryminacja rasowa czy wykorzystywanie dzieci zdarzają się często w społeczeństwie, ale nie czyni to ich naturalnymi w sensie moralnym. Zgodne z naturą ludzką są zachowania, które odpowiadają temu, kim mamy być — odpowiadają temu, ku czemu Bóg nas stworzył i powołał.

W stanie upadku stworzenia wiele całkiem powszechnych postaw i zachowań trzeba jasno określić mianem grzechu. Chociaż jesteśmy równi przed Bogiem, nie urodziliśmy się równi pod względem sił, skłonności i dyspozycji, naszej natury i wychowania. Nie jesteśmy w stanie całkowicie zmienić skutków tego, co odziedziczyliśmy, czy też okoliczności rodzinnych, w których wzrastaliśmy, ale jesteśmy odpowiedzialni za to, jak w obliczu tych uwarunkowań postępujemy. Skłonności i pokusy nie są grzeszne, aczkolwiek wynikają one niewątpliwie ze stanu upadku ludzkości. Grzech polega na podjęciu przez wolę w sposób dobrowolny i świadomy czynu lub sposobu życia, który sprzeciwia się Bożemu zamiarowi. Szczególnie wspólnoty religijne powinny z miłością wspierać wszystkich wiernych w ich walce przeciwko pokusie, podkreślając zarazem, że właśnie dla ich dobra musimy traktować jako grzeszne homogenitalne i pozamałżeńskie zachowania seksualne, do których niektórzy odczuwają pociąg.

Wiele osób w naszym społeczeństwie — zarówno heteroseksualnych, jak i gejów — utrzymuje, że zachowania seksualne są sprawą całkowicie prywatną. Forma, którą przybiera to twierdzenie, pozostaje dla wielu często niejasna — i słusznie. To, co kiedyś uważano za czyny prywatne, ulega upublicznieniu, równocześnie żądając publicznego uprzywilejowania, dlatego, że czyny te są prywatne. Działa tutaj skrajny indywidualizm, tak radykalne roszczenie do autonomii, że uderza ono w dobro wspólne.

Naturalnie, w naszym społeczeństwie powinna być szeroka strefa zarezerwowana dla zachowań prywatnych, włącznie z tymi zachowaniami, które większość Amerykanów uważa za złe. Niektórzy z nas są przeciwni uregulowaniom prawnym wymierzonym w sodomię. W społeczeństwie opartym na ograniczonej roli rządu istnieją obszary zachowań, które nie podlegają nadzorowi państwa. Jednak obok negatywnego wpływu niemoralnych uczynków seksualnych na charakter osoby pojawiają się często inne szkody. Myślimy o alarmującej stopie rozwiązłości, samobójstw, złowrogiej obecności AIDS w ramach subkultury homoseksualnej. Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że jest to przedmiot troski publicznej. Innym uzasadnionym przedmiotem troski publicznej jest krzywda wyrządzana porządkowi społecznemu, gdy realizuje się działania prowadzące do rozpowszechnienia gejowskiego sposobu życia i deprecjacji normatywnego charakteru małżeństwa i życia rodzinnego.

Z uwagi na istnienie przekonujących argumentów przemawiających za wspieraniem normy heteroseksualnej, z uwagi na to, że została ona rozwinięta z wielkim wysiłkiem i można ją utrzymać jedynie poprzez troskę i poparcie, nie możemy pozostać obojętni wobec ataków na nią. Normy społeczne, poprzez które wpaja się i kontroluje zachowania seksualne, są niezwykle ważne dla rodzin i społeczeństwa jako całości. Orędownicy ruchu gejowskiego mają obowiązek publicznie przedstawić swoje alternatywne propozycje. Musi to oznaczać coś więcej niż wzywanie do wyzwolenia z ustalonych standardów. Muszą wyjaśnić nam wszystkim, jak obyczaje seksualne mają być wpajane młodym, którzy szczególnie są podatni na pokusy. Publiczny niepokój wzbudzany przez homoseksualizm powodowany jest przede wszystkim zatroskaniem o bezbronność ludzi młodych. Jesteśmy przekonani, że stanowi to uzasadniony i pilny interes społeczny.

Gejowscy i lesbijscy aktywiści podkreślają niekiedy, że nie chcą niczego więcej niż końca dyskryminacji, czyniąc analogię do wcześniejszych ruchów na rzecz obrony praw obywatelskich czarnych Amerykanów. Analogia ta jest nieprzekonująca i myląca. Różnice rasowe są zgodne z naszą naturą, a nie jej przeciwne, i takie różnice nie usprawiedliwiają zachowań z innych powodów nieakceptowalnych. Czasami twierdzi się, że homoseksualiści chcą jedynie uznania ich statusu, niekoniecznie ich zachowania. Ale w tym przypadku nie zachodzi rozróżnienie między statusem a zachowaniem. Publiczna deklaracja statusu („wychodzenia z podziemia”) jest deklaracją zamierzonego zachowania.

Pewne rozróżnienia są w społeczeństwie konieczne. Bez żadnej przesady można powiedzieć, że cywilizacja jako taka zależy od dokonywania takich dystynkcji (ostatecznie chodzi o rozróżnienie pomiędzy dobrem a złem). W naszym życiu publicznym pewna dyskryminacja jest słuszna — gdy na przykład w edukacji i programach dotyczących młodzieży zapobiega się niebezpiecznym zachowaniom, które mogą pojawiać się pod pretekstem wspierania młodych ludzi przeżywających niepokoje dotyczące „tożsamości seksualnej”. Należy rozróżniać pomiędzy relacjami międzyosobowymi. Na przykład gejowskie i lesbijskie „partnerstwa domowe” nie powinny być uznawane za moralny odpowiednik małżeństwa. Ponownie podkreślamy, że małżeństwo i rodzina są instytucjami niezbędnymi dla naszej trwałej społecznej pomyślności, a w indywidualistycznym społeczeństwie zmierzającym do zniesienia wszelkich ograniczeń stanowią delikatne instytucje, które potrzebują uważnego i trwałego wsparcia.

Konkluzja

Nie mamy wątpliwości, że wiele gejów i lesbijek — być może szczególnie ci, którzy szukają błogosławieństwa naszych wspólnot religijnych — wierzy, że homoseksualizm jest jedynym kształtem miłości, rozumianej jako uczucie i erotyczne spełnienie, do którego są zdolni. Nie mamy też wątpliwości, że znaleźli oni w takich relacjach coś, co ma dla nich wielkie osobiste znaczenie, ponieważ nawet zniekształcona miłość zachowuje ślady wspaniałości miłości. Tam, gdzie jest miłość w moralnie nieuporządkowanych relacjach, nie krytykujemy jej. Krytykujemy kształt, w którym miłość ta szuka wyrazu. Tym, którzy mówią, że to nieuporządkowane zachowanie tak bardzo przynależy do ich istoty, że osoba nie może (i nie powinna) być oddzielana od zachowania, nie możemy inaczej odpowiedzieć, jak tylko, że szczerze wierzymy, iż są w błędzie.

Doskonale zdajemy sobie sprawę, że ta deklaracja będzie przez niektórych odrzucona jako przejaw homofobii, ale takie głosy stały się nieprzekonujące i przestały zastraszać. Nie uważamy, że źle się dzieje, gdy ludzie odczuwają niechęć wobec tego, co jest złem. Osiągnięcie takiej niechęci jest właśnie celem moralnego kształtowania młodych ludzi. Powyżej staraliśmy się dać refleksyjny i racjonalny wyraz tej często niewyartykułowanej niechęci.

Obawiamy się, że sytuację naszego społeczeństwa odzwierciedla poetycki opis Alexandra Pope’a: Występek tak jest z siebie ohydne straszydło, Że dość tylko nań spojrzeć, aby nam obrzydło; Lecz oswaja nas częsty widok z tym przedmiotem, Wprzód go cierpim, żałujem, przyjmujemy potem.

Ścierpieć (tolerancja), żałować (współczucie), przyjąć (akceptacja): oto sekwencja zmian w nastawieniu i osądzie, które zostały z widocznym powodzeniem osiągnięte przez ruch gejów i lesbijek. Oczekujemy, że fenomen ten napotka pewne granice i że to, co jest prawdziwie naturalne, upomni się o siebie, ale zanim tak się stanie, wiele osób i nasze wspólne życie mogą ponieść dużą szkodę.

Być może części tych szkód można uniknąć. Dla większości ludzi małżeństwo i rodzina są najważniejszym przedsięwzięciem w ich życiu. Dla niego uczynili niezliczoną liczbę poświęceń; chcą, żeby ich dzieło było kontynuowane przez ich dzieci i wnuki w postaci wspólnie dzielonej historii; chcą przekazać swoim dzieciom głęboko przez nich wyznawane zasady. Powinniśmy wspierać ich w tym wysiłku. Dlatego też staraliśmy się wyrazić nasze przekonania i uzasadniające je argumenty. Niezależnie od ewentualnych niedociągnięć tej deklaracji mamy nadzieję, że będzie ona użyteczna. Ruch gejowski i gwałtowne zmiany w nastawieniach i zachowaniach seksualnych, których częścią jest tenże ruch, wywołały wielkie poruszenie moralne w naszej kulturze. Chcielibyśmy, żeby to oświadczenie przyczyniło się do przekształcenia tego poruszenia w debatę obywatelską na temat tego, kim jesteśmy i kim mamy nadzieję być.

Hadley Arkes, Amherst College Matthew Berke, „First Things” Gerard Bradley, Notre Dame Law School Rabbi David Dalin, University of Hartford Ernest Fortin, Boston College Jorge Garcia, Rutgers University Rabbi Marc Gellman, Hebrew Union College Robert George, Princeton University The Rev. Hugh, Haffenreffer Emanuel Lutheran Church Hartford, Conn. John Hittinger, College of Saint Francis Russell Hittinger, Catholic University of America Robert Jenson, St. Olaf College Gilbert Meilaender, Oberlin College Jerry Muller, Caltholic University of America Ks. Richard John Neuhaus, Institute on Religion and Public Life Rabbi David Novak, University of Virginia James Neuchterlein, „First Things” Max Stackhouse, Princeton Theological Seminary Philip Turner, Berkeley Dividity School (Yale University) George Weigel, Ethics and Public Policy Center Robert Wilken, University of Virginia

przeł. Paweł Łącki

Tekst pochodzi z „First Things” 3/1994, s. 15–21. 1 Ramsey Colloquium jest sponsorowane przez nowojorski Institute on Religion and Public Life i obejmuje grupę żydowskich i chrześcijańskich teologów, etyków, filozofów i naukowców, którzy podczas cyklicznych spotkań zastanawiają się nad kwestiami dotyczącymi moralności, religii i życia publicznego. Nazwa Colloquium pochodzi od Paula Ramseya (1913–1988), metodysty, wybitnego etyka. 2 „Stonewall Riot” to seria protestów i starć między homoseksualistami a policją w Nowym Jorku. Rozpoczęły się nocą 27 czerwca 1969 roku, kiedy policja interweniowała w Stonewall Inn, gejowskim barze w Greenwich Village — przyp. tłum. 3 Tzw. „Kinsey Reports” stanowią dwie książki dotyczące zachowań seksualnych człowieka: „Sexual Behavior in the Human Male” (1948) i „Sexual Behavior in the Human Female” (1953), których autorem był Alfred C. Kinsey, Wardell Pomeroy i inni. — przyp. tłum. 4 Alexander Pope, Wiersz o człowieku, w: tegoż, Poematy, przeł. Ludwik Kamiński, Kraków 2002, s. 81.


Biżuteria, naszyjniki, bransoletki...