fbpx

Prostytucja

Prostytucja

Prostytucja jako zjawisko związane z marginalizacją kobiet świadczących usługi seksualne. Prostytucja istnieje od tysiącleci, przy czym najdawniejszą prostytucję można raczej określić jako wymianę darów: usługę seksualną za prezent, co było zjawiskiem dość powszechnym. Co więcej: taka praktyka stosowana była również w małżeństwie.

Słowo "prostytucja" pochodzi najprawdopodobniej od słowa prostare - stać przed czymś, wystawać, ofiarowywać się na sprzedaż . Sama definicja prostytucji nie jest jednoznaczna, ponieważ zjawisko to jest jednym z najbardziej spornych tematów w obszarze seksualności. Właściwie każdy badacz zjawiska próbuje je zdefiniować uwzględniając inne jego cechy. Prostytucję zdefiniuję za Imielińskim jako "zjawisko społeczne polegające na tym, że pewna liczba członków danej społeczności świadczy usługi seksualne w zamian za korzyści materialne bez zaangażowania emocjonalnego" . Natomiast prostytutka to "osoba, która stale lub dorywczo świadczy usługi seksualne różnego rodzaju i w dowolnej formie bez zaangażowania emocjonalnego, w zamian za korzyści materialne stanowiące decydujący motyw jej działania" . Płeć tej osoby w podanej definicji nie ma znaczenia. Jednak zdecydowana większość osób zajmujących się prostytucją to kobiety.

Kobiety sprzedające usługi seksualne, od samego początku, żyły na marginesie życia społecznego, były wyrzutkami społecznymi, przedstawicielkami podgatunku ludzkiego, nie zasługującymi na szacunek. Słowa, jakimi określano kobiety sprzedające seks, wyrażały pogardę, niesmak, były obraźliwe. Co prawda starożytne greckie hetery, japońskie gejsze czy rokokowe metresy należały do elity, były szanowanymi kobietami, często niezależnymi i samodzielnymi, co, jak na ówczesne czasy, było zjawiskiem dość wyjątkowym. Ale stanowiły one zdecydowaną mniejszość, raczej wyjątek potwierdzający regułę. Podobnie, w kategoriach wyjątku, traktować należy prostytucję świątynną, uprawianą przez kapłanki miłości w starożytnej Grecji, na Bliskim Wschodzie czy w Indiach.

Również definicje pojęć "prostytucja" i "prostytutka" odzwierciedlały i odzwierciedlają nadal negatywny stosunek społeczny do tego zjawiska. Pojawiały się wśród nich takie pojęcia i określenia jak: "nierząd", "oddawanie ciała za pieniądze", "sprzedajność", "działanie z chęci zysku", "obojętność uczuciowa", "oddawanie ciała każdemu bez wyboru", "dziwka", "ladacznica". Pojawiają się próby zmiany nazewnictwa, proponuje się, aby prostytutki określać jako "sex-workers" czyli "pracownice seksualne", "osoby świadczące usługi seksualne", "pracownicy seks-biznesu", "osoby sprzedające seks". Określenia te są neutralne, nie obarczają stygmą definiowanego. Przyjęcie takiego słownictwa nie oznacza jednocześnie, że prostytucję uznaje się za zjawisko pozytywne i pożądane. Nie ma wątpliwości co do tego, że produkuje ono wiele szkód a spora grupa osób pracująca w tym sektorze nie zdecydowałaby się na taką formę zarobkowania, gdyby miała inne możliwości utrzymania. Zmiana nazewnictwa służy wykonaniu "pierwszego kroku" na drodze do przywrócenia osobom zajmujących się prostytucją należnego im szacunku i godności.

Marginalizacja sfery seks-biznesu a dokładniej pracujących w niej kobiet jest faktem, którego przyczyny są dość złożone. Składa się na to szereg zjawisk i procesów społecznych, których faktu istnienia często się nie dostrzega lub uznaje, że "tak po prostu jest". Wśród nich wymienić można: tabu seksualności, podwójny standard moralny dla zachowań seksualnych kobiet i mężczyzn, pojawienie się epidemii AIDS, mechanizmy stygmatyzacji, stereotypy i mity dotyczące prostytucji.

Tabu seksualności

Tabu seksualności jest nieodłącznym elementem naszej kultury. Jednocześnie jesteśmy świadkami postępującego przeseksualizowania życia. To pogłębia ambiwalentne postawy społeczne wobec wszelkich przejawów ludzkiej seksualności oraz zachowań z nią związanych. W większości społeczeństw są one obwarowane systemem zakazów i nakazów, ścisłych i sztywnych norm oraz powinności. Zachowania seksualne są ukryte, odbywają się intymnie, nie rozmawia się o nich publicznie. To oczywiście jest naturalne: doświadczenie seksualności jest bardzo osobiste, dla prawidłowego przebiegu wymaga intymności. Jakiekolwiek zewnętrzne przejawy zachowania seksualnego budzą zawstydzenie, zażenowanie, czasami niesmak. Przykładem tego niech będzie prozaiczna, zwykle zawstydzająca kupującego, czynność kupowania prezerwatywy - atrybutu niewątpliwe świadczącego o tym, że jego nabywca najprawdopodobniej będzie miał kontakt seksualny. Podobnie jest z publicznym okazywaniem pragnień seksualnych, takich jak intymny pocałunek czy pieszczoty. U wielu osób budzą one negatywne reakcje i potępienie. Na tym tle osoba sprzedająca seks jest jednoznacznie postrzegana jako ta, która na pewno ma zachowania seksualne. To postrzeganie jest dodatkowo wzmacniane przez ubiór, zachowanie oraz przypisywane tej osobie cechy charakteru i osobowości. Cechy te są często elementem stereotypu, zakładającego, że osoba sprzedająca seks jest wulgarna, prostacka, że "robi to" ponieważ lubi seks a szczególnie jego najbardziej wyuzdane formy. Seks jest tu elementem wymiany handlowej: ciała za pieniądze lub inne dobra.

Podwójna moralność

Chociaż usługi seksualne świadczą zarówno kobiety jak i mężczyźni, odium społecznej niechęci, wrogości i potępienia spada przede wszystkim na kobiety. Irracjonalność takiej postawy wobec kobiet sprzedających seks jest jeszcze bardziej wyrazista, jeśli uzmysłowimy sobie, że we wszelkich dyskusjach poświęconych zjawisku prostytucji w ogóle nie porusza się kwestii osób, które kupują usługę - a najczęściej są to mężczyźni. W naszej kulturze istnieje bowiem podwójny standard moralny dla zachowań seksualnych, różny dla kobiet i mężczyzn. Te różnice pojawiają się bardzo wcześnie, na etapie przekazów wychowawczych kierowanych do dzieci. Dziewczynki uczone są tego, że największą wartością, jaką kobieta może dać mężczyźnie, jest dziewictwo. Takiego przekazu wprost nie otrzymują chłopcy. Dziewczynki przestrzega się przed rozpoczynaniem życia seksualnego ze względu na utratę dziewictwa, chłopców - raczej z powodu ryzyka ciąży czy zakażenia się jakąś chorobą. W niepisanych normach obyczajowych dotyczących seksualności uznaje się, że kobieta powinna mieć tylko jednego partnera seksualnego, mężczyzna natomiast powinien mieć doświadczenie seksualne. O kobiecie, która zmienia partnerów mówi się, że "się nie szanuje", o mężczyźnie - że "musi się wyszaleć". Określenia na bogate życie seksualne kobiety są pejoratywne, w przypadku mężczyzny - są żartobliwe ale często zabarwione zazdrością i uznaniem dla jego wyczynów.

Odpowiedź na pytanie dlaczego tak się dzieje, nie jest prosta. Na ten podwójny standard składają się bowiem złożone zjawiska kulturowe i społeczne, mające swe źródło w początkach tworzenia się naszej cywilizacji. Cywilizacja ta ma swoje oparcie w chrześcijaństwie, w którym przez wiele wieków wszystko, co związane z ciałem, było grzeszne, brudne i niemoralne. Seks miał jedyny cel: prokreację. Przyjemność płynąca z seksu była grzeszna. Paradoksalnie - to w średniowieczu nastąpił bujny rozkwit prostytucji, reglamentowanej przez władze duchowne. Tak naprawdę wartość zachowań seksualnych jako więziotwórczych i ważnych dla związku dwojga ludzi, Kościół uznał dopiero w latach 60. XX wieku, w postanowieniach Soboru Watykańskiego II. Nie da się jednak jednym dokumentem zmienić w zbiorowej świadomości tego, co skutecznie utrwalano przez stulecia. Wciąż silnie w świadomości wielu ludzi funkcjonuje ambiwalentna postawa wobec wizerunku kobiety. Może ona być albo "świętą" albo "ladacznicą". Nie może być dobrą matką i żoną a jednocześnie świetną kochanką.

Kolejny aspekt tego złożonego zjawiska to pozycja kobiety oraz wzajemne relacje obu płci kształtowane przez obowiązujące normy społeczne i kulturowe. Nierówność tej relacji jest oczywista i jesteśmy dopiero na początku zmian mających doprowadzić do faktycznego równego statusu kobiet i mężczyzn. Warto pamiętać, że w tej "wojnie płci" nie ma wygranych - są tylko przegrani. Wszyscy, kobiety i mężczyźni, tracą na seksizmie, dyskryminacji płciowej oraz na próbie udowadniania, która płeć jest lepsza.
Prostytucja, epidemia HIV i stygmatyzacja

Świadczenie usług seksualnych jest jednym najczęściej wymienianych czynników rozprzestrzeniania się epidemii chorób przenoszonych drogą płciową, w tym zakażeń HIV. Zwraca się uwagę na to, że kobiety sprzedające seks są potencjalnie "groźne" dla swoich klientów. Tymczasem ze względów biologicznych to kobiety są bardziej narażone na ryzyko infekcji. Ryzyko to rośnie w sytuacji, gdy kobiety świadczące usługi seksualne nie mają dostępu do wiedzy o bezpieczniejszym seksie ani do prezerwatyw, dostępu do opieki ginekologicznej oraz wtedy, gdy nie mają umiejętności ani możliwości negocjowania z klientem bezpieczniejszych zachowań. W wielu krajach prostytucja jest kryminalizowana. Penalizacja zachowań związanych z prostytucją (zarówno świadczenie jak i kupowanie usługi seksualnej) utrudnia i często uniemożliwia realizację programów prewencyjnych skierowanych do osób sprzedających seks. Związek pomiędzy prostytucją a ryzykiem zakażenia HIV jest także obecny w sytuacji, gdy seks sprzedaje mężczyzna a usługę kupuje kobieta - męska prostytucja heteroseksualna. Zjawisko to jest jeszcze bardziej ukryte, docieranie do męskich prostytutek heteroseksualnych jest utrudnione a co za tym idzie - praca prewencyjna z tą grupą staje się właściwie niemożliwa.

Stygma jest symbolem, którym określa się w społeczeństwie grupę osób posiadających określone cechy oraz konotacjami, które ów symbol wywołuje. Stygma ma charakter pejoratywny, "naznacza" negatywnie i sprawia, że grupy stygmatyzowane są narażone na odrzucenie społeczne, alienację, poczucie winy, agresję oraz postawy nietolerancji i braku akceptacji. Na stygmę kobiet świadczących usługi seksualne nakładają się wszystkie wyżej wymienione aspekty. Wśród nich w ostatnich latach najsilniej zaznaczyła się epidemia HIV.

Stygmatyzacja osób żyjących z HIV i AIDS miała miejsce od samego początku epidemii. Początkowo była wynikiem faktu, iż zakażenia stwierdzano u gejów oraz u narkomanów a te dwie grupy były (i są) marginalizowane społecznie. Gdy okazało się, że infekcja możliwa jest również przez kontakty seksualne i że zakażone są również kobiety sprzedające usługi seksualne, zakażenie HIV zaczęto traktować jako chorobę przenoszoną drogą płciową czyli chorobę naznaczoną piętnem wstydu. Dodatkową cechą wzmacniającą stygmatyzację osób żyjących z HIV/AIDS jest fakt, że AIDS jest chorobą śmiertelną - a ludzie w zdecydowanej większości przypadków boją się cierpienia i śmierci i starają się unikać wszystkiego co jest z nimi związane. Ofiary AIDS od samego początku były traktowane jako "same sobie winne". Pojawiły się głosy, że AIDS jest karą za grzechy a więc osoba chora zasłużyła sobie na taki los. Prostytutki stały się doskonałym przykładem ilustrującym związek między niemoralnym i grzesznym życiem a zachorowaniem na AIDS.

Prawo popytu i podaży

Winą za istnienie prostytucji obarcza się kobiety, zapominając o tym, że kupowanie i sprzedaż usług seksualnych podlega prawom rynku. To podaż kształtuje popyt - nie odwrotnie. Każda firma oferująca jakikolwiek produkt, która nie znalazłaby na niego nabywców, zbankrutowałaby. Takie sama prawa rządzą sektorem seks-biznesu.

Rynek seks-biznesu jest odpowiedzią na te problemy i wynikające z nich zapotrzebowanie. Oczywiście korzystanie z seksu komercyjnego nie rozwiązuje wymienionych wyżej problemów. Ale też nie ponosi odpowiedzialności za ich istnienie.

W wielu krajach na świecie istnieją różne metody zmniejszania zjawiska prostytucji.. Np. w USA prostytucja jest nielegalna - świadczenie usług seksualnych jest karane. Z kolei w Szwecji penalizowane jest kupowanie usług seksualnych. Okazuje się jednak, że nie ma skutecznych sposobów zlikwidowania prostytucji w społeczeństwie. Co więcej - próby kryminalizowania sprzedawania usług seksualnych powodują zejście tego zjawiska do podziemia, staje się ono ukryte a co za tym idzie - pomoc osobom zajmującym się płatnym seksem jest bardzo trudne.

W Polsce prostytucja nie jest nielegalna, karane są natomiast inne zjawiska okołoprostytucyjne, takie jak: nakłanianie innej osoby do uprawiania prostytucji czyli stręczycielstwo, czerpanie korzyści z cudzego prostytuowania się - sutenerstwo oraz ułatwianie komuś uprawiania prostytucji celem osiągnięcia korzyści majątkowej - kuplerstwo .

Norma czy abnorma?

Norma seksuologiczna określa trzy warunki prawidłowego zachowania seksualnego: dojrzałość obu partnerów, obopólną akceptację konkretnych zachowań i czynności oraz nieszkodzenie zdrowiu. Ponadto prawidłowe zachowanie seksualne winno spełniać trzy funkcje (wg K. Imielińskiego): biologiczną, gdzie celem jest potencjalna zdolność do poczęcia potomstwa, psychologiczną czyli odczuwanie przyjemności oraz społeczną a więc tworzenie więzi między partnerami . Na tym tle prostytucja jawi się jako szczególny rodzaj zachowania seksualnego. Zarówno warunki jak i funkcje zachowania seksualnego niekoniecznie muszą być spełnione (i najczęściej nie są). W tym miejscu pojawiają się następujące pytania: jakie szkody powoduje prostytucja u osób, które zajmują się sprzedawaniem usług seksualnych? W jaki sposób można zapobiegać występowaniu tych szkód? Odpowiedzi oczywiście nie są proste. Szkody wynikające z pracy w usługach seksualnych podzielę na trzy grupy: psychiczne, fizyczne oraz społeczne. Wśród szkód psychicznych wymienić można: poczucie winy i upokorzenia, strach przed ujawnieniem praktykowanych zachowań, niską samoocenę oraz niskie poczucie własnej wartości, obrzydzenie lub nieakceptowanie własnego ciała, problemy seksualne i emocjonalne w kontakcie ze stałym partnerem, oziębłość seksualną, niechciana ciąża, uzależnienia, zachowania autodestrukcyjne, przemoc psychiczna, zastraszanie, zmuszanie do zachowań niechcianych lub nieakceptowanych, zmuszanie do prostytucji (w przypadku kobiet będących ofiarami handlu ludźmi). Szkody fizyczne to przede wszystkim narażanie się na zakażenie chorobami przenoszonymi drogą płciową, ryzyko kradzieży, pobicia oraz zachowań agresywnych i dewiacyjnych ze strony klienta oraz sutenera, łącznie z ryzykiem utraty życia, choroby będące wynikiem pracy w trudnych warunkach, np. na drodze czy na ulicy. Szkody społeczne związane są z marginalizacją i stygmatyzacją, odrzuceniem i dyskryminacją. To również ryzyko wejścia w konflikt z prawem oraz zachowań przestępczych.
Redukcja szkód spowodowanych prostytucją

W jaki sposób można zapobiegać wystąpieniu wyżej wymienionych szkód? Uznanie, że nie byłoby ich, gdyby zniknęła prostytucja, jest zarówno prawdziwe jak i nierealne. Walka z prostytucją przypomina walkę z narkomanią. Pomimo wydawanych ogromnych środków finansowych przemysł oparty na handlu i konsumpcji narkotyków kwitnie. Dlatego podejmowane są działania mające na celu nie tylko likwidację zjawiska narkomanii ale także redukcję szkód wynikających z faktu używania środków psychoaktywnych. Koncepcja redukcji szkód (harm reduction - HR) ma swoją długą tradycję ale nie jest powszechnie akceptowana.

Redukcja szkód nie przyczyni się do zlikwidowania prostytucji - to wydaje się nieosiągalne. Ale może pomóc w minimalizowaniu wymienionych wyżej szkód będących efektem świadczenia usług seksualnych. Redukcja szkód społecznych w obszarze seks-biznesu to przede wszystkim odmitologizowanie zjawiska prostytucji. Umożliwi to szerszą realizację programów pomocowych nakierowanych na osoby zajmujące się płatnym seksem. Programy te mają na celu nie tyle "wyciąganie z prostytucji" co raczej dają szansę na najbezpieczniejsze jak to możliwe świadczenie usług. Z drugiej strony społeczna zmiana wizerunku osób ze sfery seks-biznesu może umożliwić im korzystanie z usług szeregu instytucji, takich jak służba zdrowia, policja, sądownictwo, służby socjalne, opieka psychologiczna.

10 mitów dotyczących prostytucji

  1. Za istnienie prostytucji są odpowiedzialne kobiety świadczące usługi seksualne.
  2. Kobiety świadczące usługi seksualne roznoszą choroby.
  3. Robią to, bo lubią seks. Zrobią to z każdym.
  4. Nie potrafią kochać i mieć "normalnego" związku.
  5. Są wulgarne i agresywne, mało wykształcone, mało inteligentne.
  6. Pochodzą z patologicznych środowisk.
  7. Zarabiają bardzo duże pieniądze.
  8. Gdy usługi seksualne świadczy mężczyzna kobiecie to nie jest to prostytucja.
  9. Prostytucja jest nielegalna.
  10. Prostytucja to okazja do poznania bogatego męża - mit "pretty women".

Większość mitów na temat prostytucji utrwala negatywny wizerunek kobiety. Nieprawdziwe wyobrażenia na temat osób pracujących w seks-biznesie utrwalają: brak wiedzy na temat zjawiska prostytucji, negatywna ocena moralna takich zachowań, uprzedzenia wobec kobiet. Wszystko to pogłębia alienację kobiet świadczących usługi seksualne i funkcjonowanie poza życiem społecznym.


mgr Agnieszka Walendzik