fbpx

Milczenie jest złotem

Milczenie jest złotem

Każdy z nas zna to powiedzenie: „Mowa jest srebrem a milczenie złotem”, która mówi, że lepiej jest przemilczeć jakąś kwestię niż powiedzieć o dwa słowa za dużo lub niepotrzebnie. Jeszcze bardziej dobitnie mówi o tym inne stwierdzenie: „Słowo wylatuje z ust ptakiem, a wraca kamieniem”. Codziennie rozmawiamy na różne tematy.

Niektóre z nich są ważne, inne mniej a czasem rozmawiamy o wszystkim i o niczym. Spotykamy kogoś znajomego na ulicy i wszystko toczy się samo. Trochę na poważnie, trochę półżartem. Rozmawiamy z kimś spierając się lub potakując. Tematy są różne w zależności od osoby, okoliczności czy znajomości z nią itd. Każdy z nas coś mówi i czasem nie przywiązuje do tego uwagi, bo niby, po co skoro może sobie miło pogadać i spędzić czas. Ale to, o czym i w jaki sposób rozmawiamy nie zapada przecież w głęboką studnię tylko w pamięć tej drugiej osoby.

To, co jest zapamiętane przez nią zawsze może być przytoczone w rozmowie z inną osobą na temat poglądów, opinii czy jakiegoś stwierdzenia. Niestety nie zawsze jest powiedziane w sposób dosłowny tak jak my to mieliśmy na myśli. Przypomina to zabawę w głuchy telefon, gdy zdanie wypowiedziane przez kogoś powtarzane przez kolejne osoby zostaje przekręcone a gdy słyszymy końcową wypowiedź trudno jest się domyśleć, o co chodziło na początku. Czemu tak jest? Może, dlatego, że każdy z nas ma tendencję do komentowania cudzych opinii i przy ich powtarzaniu skupia się na tym, co dla niego jest bardziej istotne i interesujące. A to zmienia cały sens naszej wypowiedzi.

Ale to nie wszystko. Czasem, gdy wypowiadamy swoje spostrzeżenia, opinie czy sądy i robimy to np. z uśmiechem lub na koniec dodajemy miłe zdanie to okazuje się, że słowa tracą na ostrości. Po jakimś czasie słyszymy tą samą wypowiedź zupełnie zniekształconą. Uświadamiamy sobie, że to, co zostało przez kogoś powtórzone to tylko niewielki fragment tego, co chcieliśmy powiedzieć. Zwłaszcza, gdy słyszymy je wyrwane z kontekstu, pozbawione mimiki i naszego głosu. W taki niemal komiczny sposób słowa lekkie, ożywione pogodnym nastrojem podczas swobodnej pogawędki zmieniają się na ostre i nieżyczliwe oceny, które jak kamienie ranią tego, kogo dotyczą.

Co gorsza te same słowa wypowiedziane w zupełnie innym sensie i znaczeniu stają się przykre, ale nie dla tego, kto „puścił je w obieg”, ale dla ich właściciela. Trudno, bowiem wytłumaczyć komuś, że mówiąc to mieliśmy zupełnie, co innego na myśli. Sprawa się komplikuje jeszcze bardziej, gdy próby prostowania i wyjaśniania są odbierane jako przyznanie się do winy. Na zasadzie: „Winny się zawsze tłumaczy”. Takiego typu nieporozumienia potrafią skomplikować życie. Mogą trwać latami i bardzo trudno o nich zapomnieć. W najlepszym wypadku zawsze pozostawiają po sobie nieufność i przekreślają lepsze stosunki z kimś na przyszłość.

Co więc można zrobić, aby unikać takich sytuacji? Najpierw myśleć – potem mówić. Ale przede wszystkim powstrzymywać się od negatywnych opinii na czyjś temat. Nie dawać się wciągać w fale gadulstwa i plotkowania. Uważać, z kim i o czym się rozmawia i zamiast powielać czyjeś zdanie przedstawiać własne.