fbpx

Między miłością a miłością, czyli życie razy dwa

Między miłością a miłością, czyli życie razy dwa

Stały związek nie jest zamknięciem na innych ludzi. Codziennie można spotkać kogoś ciekawego, godnego uwagi, sympatycznego. Osoby, które są w związkach, zazwyczaj nie patrzą już na innych pod pryzmatem atrakcyjności, lub możliwości flirtu czy nawet romansu.

Jednak czasem zdarzy się spotkać kogoś, kto mimo wszystko zawróci w głowie, sprawi, że poczuje się iskrę, chemię nie do odparcia. Z jednej strony znajduje się mąż/narzeczony/chłopak, do którego czuje się miłość i inne towarzyszące jej emocje, ale z drugiej strony jest ta druga osoba, która sprawia, że czujemy się jak nigdy dotąd. Nasza psychika walczy z sercem, bo nie chcemy się rozstawać ze stałym partnerem, ale też nie chcemy kończyć znajomości, która nigdy nie powinna była się zdarzyć. Myśl, że nie zdradzisz, bo kochasz jest zgubna. Sytuacja losowa, na którą nie mieliśmy wpływu, sprawia, że jesteśmy wewnętrznie rozdarci, nie wiemy, co mamy robić, który związek zakończyć. I ofiary mogą być trzy.

Granica dla zdrady?

Czy okazjonalny flirt to zdrada? Czy erotyczne fantazje o innym to zdrada? Czy sama myśl o kimś może być przejawem zdrady? Dla jednych tak, dla innych nie. Zdrada to świadome działanie przeciwko partnerowi, które w jakiś sposób mu zaszkodzą, więc same fantazjowanie i myślenie nie są zdradą. Granice przekraczamy, kiedy niewinny flirt zamienia się w romans, schadzki i seks. Coraz częściej pojawia się pojęcie zdrady psychicznej, czyli emocjonalnej. Mówi się o niej, kiedy przekracza się tą niewinną granicę, czyli bez przerwy myśli się o tamtej osobie, wręcz obsesyjnie, tęskni się za nią i tak dalej… Flirt z kolegą w pracy nie jest niczym złym, może podbudować ego, poprawić humor, rozładować atmosferę. Jednak trzeba się zatrzymać w odpowiednim momencie.

Granica dawno przekroczona

Poszukujemy nowych doświadczeń, tęsknimy za zakochiwaniem się, czujemy, że obecny związek nie jest tym, czego szukaliśmy bądź oczekiwaliśmy.
Jedna chwila nieuwagi wystarczy, aby zapomnieć się i przejść na kolejny etap. Łatwo się zatracić flirtując, więc nie polecam tej formy „rozrywki” osobom, które są kochliwe i łatwo wpadają jak przysłowiowe śliwki. Każda zdrada ma inny motyw, ale wszystkie powodują odsuwanie się od partnera, poświęcanie związkowi mniej uwagi. Zaczyna się gehenna.
Nie zawsze romans jest świadomym działaniem w celu zranienia drugiej osoby, ale niezaprzeczalnie jest złym rozwiązaniem. Zdarzają się sytuacje, kiedy kocha się nie jedną a dwie osoby. Nie możliwe? A jednak. Towarzyszy wtedy takiej istocie uczucie wewnętrznego skłócenia, gdyż ma się świadomość, że takie działanie i zachowywanie jest nie uczciwe, ale góruje tutaj niemoc. Bo jeśli się kocha dwie osoby, i w idealnym świecie chciałoby się te dwie osoby złączyć w jedną, lub zachować i jedną i drugą, to, co w realnym życiu ma się zrobić? Nic nie robienie jest najgorszym rozwiązaniem. Nie tylko ten, co zdradza czuje się źle sam ze sobą, ale rani wszystkich zaangażowanych w sprawę, nawet, jeśli oni są jeszcze tego nieświadomi. Oszukuje ich i żyje z kłamstwa na kłamstwo, co jest zgubne, gdyż w kłamstwach łatwo się zatracić, a z czasem mogą wyjść one na jaw. Przyznanie się do zdrady jest logicznym wyjściem, nie łatwym, ale najwłaściwszym. Jeśli chcemy być szczęśliwi musimy przebrnąć przez to, jeśli związku nie da się naprawić lub nie chce się go odbudowywać- rozstańmy się. Dalsze wspólne życie może nie mieć sensu, brak zaufania, pryzmat zdrady, bycie dla kogoś, ale nie dla siebie, nie uratuje związku.

Łucja Lasota