fbpx

Autoagresja - rodzaje i przyczyna

Autoagresja - rodzaje i przyczyna

Artykuł celowo zatytułowałam w ten sposób – ostrzegam, w jaki sposób poruszę temat, opisując jednocześnie podejmowany problem. W pojęciu medycyny choroby autoagresywne powstają w wyniku uczulenia układu odpornościowego na własne tkanki – zaczyna on traktować je jak coś obcego i niszczyć.

Istnieje jednak także inny rodzaj autoagresji – autoagresja psychiczna - destrukcyjna siła kierowana do wewnątrz. Osoba z różnych przyczyn atakuje samą siebie, co oprócz fizycznych obrażeń, powoduje również i pogłębienie obecnych już psychicznych problemów. Samouszkodzenie jest aktem polegającym na celowym ranieniu lub zadawaniu bólu swemu ciału, pozbawionym jednak intencji samobójczej. Ale autoagresja nie jest tylko samym okaleczeniem, a raczej procesem, którego efektem są rany.

„Ewa najpierw zaczęła się mocno bić skórzanym paskiem po nogach, po plecach, udach – tak mocno, że miała wielkie sińce na skórze. Biła się też w głowę twardymi przedmiotami. Wymyślała coraz nowsze tortury, żeby dotkliwiej siebie zranić. Teraz się kaleczy – bez przerwy, przez 20-40 minut, tyle bowiem trwa stan, w którym robi sobie całe mnóstwo maleńkich nacięć – czasami jest ich nawet 600…Dlaczego?...
bo nie może znieść psychicznej presji, gdy ma kłopoty: z rodzicami, z chłopakiem, gdy pokłóci się ze znajomymi...
bo zawsze potem jest wyciszona, uspokojona…

Nie zasłania swoich blizn, nie kryje się z tym, co robi ze swoim ciałem. Okalecza się tak, jakby wszystkich ludzi dokoła poddawała próbie - zauważą w ogóle, że ona istnieje, że ma problemy? Ale na przekór jej wołaniu - niewiele osób przyznaje, że blizny zauważyło... Powstaje błędne koło: cierpienie - samookaleczanie się - brak pomocy - znowu cierpienie...”

Samookaleczanie to zatem jeden ze sposobów komunikowania innym ludziom własnego wstydu, bólu, udręki, rozpaczy i wielu innych stanów, których człowiek nie może znieść, ale też nie potrafi opisać. Jest to jednak „wypowiedź” kierowana przez daną osobę w pierwszym rzędzie do samej siebie, a dopiero w dalszej kolejności do innych ludzi.
Nie ma określonego typu osób, które dokonują autoagresji – mogą być one zamknięte w sobie, ciche i nie zwracające na siebie uwagi, albo wręcz przeciwnie - aktywne, uśmiechnięte, uczestniczące w życiu towarzyskim. Mają one jednak dość często problem z określeniem własnego „ja”. Dostrzegają w sobie dwie osoby- dobrą i złą.

Zauważone zostało jednak, iż autoagresja jest typowo kobiecą formą agresji - mężczyźni ulegają jej dużo rzadziej i w ekstremalnych warunkach (na przykład w więzieniach). Spróbujmy zastanowić się, dlaczego tak się dzieje…

Kobiece ciało przez wieki znajdowało się w potrzasku, pomiędzy kulturą a naturą: odrażające, bo menstruujące i zdolne do rodzenia, z drugiej strony to ciało było przedmiotem, fetyszem, obiektem erotycznym i pożądanym. Histeria to figura dziewiętnastowieczna – Kobiety spętane gorsetami i normami społecznymi uciekały w niebyt, w omdlenia. Stąd histeryczna nadpobudliwość, egzaltacja, stąd też popularność soli trzeźwiących. Lekarze wypędzali z kobiecych ciał demona histerii za pomocą elektrowstrząsów, hipnozy, chloroformu i psychoanalizy. W odróżnieniu od XIX wiecznej histerii teraz są to zachowania świadome – dotyczą one osób, które świetnie sobie radzą, zajmują wysokie stanowiska.

Kobiety, które się okaleczają, rozrywają na sobie ubranie, tłuką szkło, wymiotują, krwawią i wyją jak ranne zwierzęta – Kobiety na krawędzi szaleństwa… A wszystko to w przytulnych pokojach, ciepłych kuchniach, czystych łazienkach...Według psychiatrów atakowi histerii nieodłącznie towarzyszy uczucie wstydu. Po napadzie kobieta czuje się upokorzona, lekceważona i przegrana.

Rodzaje i przykłady autoagresji

Autoagresja bywa elementem takich zaburzeń psychicznych i emocjonalnych, jak borderline, psychopatia, czy schizofrenia.

Wyróżnić można autoagresję bezpośrednią (samookaleczenie, samooskarżanie) oraz pośrednią (jednostka wymusza, prowokuje i poddaje się agresji innych). Chorobą towarzyszącą autoagresji pośredniej jest psychicznie uwarunkowana tendencja do ulegania wypadkom, a osoby cierpiące na nią nieświadomie stwarzają niebezpieczne sytuacje zagrażające zdrowiu i życiu (podświadomie szukają sytuacji, okoliczności, w których łatwo o wypadek).
Występuje także podział na autoagresję werbalną (zaniżaniu swej samooceny, poprzez wmawianie sobie własnej małej wartości, częstą krytykę siebie i swojego zachowania) i niewerbalną (uszkodzenie ciała). Jest to agresja jawna.
Z czasem autoagresja jawna może przejść w ukrytą. Charakterystyczne dla tego zaburzenia jest pozorowanie objawów choroby fizycznej lub psychicznej (syndrom Münchhausena). Osoby stosujące takie praktyki wierzą, że cierpią na poważną chorobę, zaprzeczają faktowi, że same wywołują swoje dolegliwości. „Kolekcjonują” diagnozy lekarskie, wyniki badań, wędrują po różnych szpitalach, opuszczając je często bez zgody i wiedzy lekarzy (ang. doctor – shopping). Pacjenci domagają się operacji chirurgicznych, aby doprowadzić do deformacji zdrowego organizmu. Zespół występuje u osób, które mają zaburzenia osobowości, zwłaszcza w psychopatii oraz osób z tendencjami masochistycznymi lub obsesyjnymi.

Wyróżniono 5 typów tej choroby:

  1. Typ krwotoczny - osoby prowokują krwawienia z nosa lub połykają krew zwierzęcą i prowokują wymioty, wstrzykują także do krwiobiegu wodę zanieczyszczoną moczem, śliną i innymi substancjami.
  2. Typ brzuszny - osoby z tą formą zaburzenia mają często bogate doświadczenie pacjentów chirurgicznych, powodowane połykaniem ostrych przedmiotów.
  3. Typ neurologiczny - symulowane objawy to: napady bólów głowy, utraty świadomości i padaczkopodobne.
  4. Typ skórny - symulacja chorób skóry.
  5. Rozszerzony zespół Münchhausena - rozszerzenie dotyczy wywoływania objawów opisanych powyżej nie tylko u siebie, ale również u dzieci. Na rozszerzony zespół Münchhausena cierpią najczęściej matki, które albo wzmacniają, wyolbrzymiają istniejące dolegliwości dzieci, albo wywołują objawy w identyczny sposób, jak w przypadku zespołu Münchhausena. Chora osoba doprowadza do umieszczenia dziecka w szpitalu, domaga się przeprowadzenia badań, zabiegów i operacji. Potrafi wstrzykiwać dzieciom różne substancje, podrażniać skórę środkami żrącymi. Te „zabiegi” prowadzą często do ciężkich chorób, a nawet do śmierci dzieci.

"Syndrom ten rozpoznano np. u kobiety, która „w trosce” o zdrowie dziecka wyprowadzała niemowlę na spacer na dwudziestostopniowy mróz. Kiedy stwierdziła, że zachorowało, udała się do kilku lekarzy, którzy przepisali dziecku silne antybiotyki. Matka zrealizowała wszystkie recepty, a następnie aplikowała dziecku ogromne ilości lekarstw, nie stosując się do żadnych zaleceń. Obecnie chłopiec cierpi na znaczne upośledzenie umysłowe, nie potrafi wykonywać najprostszych czynności. Kobieta ta nadal uważa się za bardzo dobrą matkę.” Szokujące?

Przykłady autoagresji

Przykładów autoagresji jest wiele więcej, wśród najczęstszych wymienia się:

  • zaburzenia łaknienia (bulimia, anoreksja, otyłość, głodzenie),
  • nałogi,
  • okaleczanie się, które najczęściej dotyczy powłok skórnych (od szczypania skóry, poprzez drapanie, rozdrapywanie ran, gryzienie warg, aż do przecinania naczyń krwionośnych, ale również obgryzanie paznokci i opuszków palców),
  • przymus wyrywania sobie włosów (z brwi, rzęs, z głowy, a następnie niejednokrotnie zjadanie ich)
  • wbijanie ostrych przedmiotów w ciało lub ich połykanie,
  • wstrzykiwanie sobie insuliny, czy też polewanie się kwasem
  • działanie ciepłem (żarzący się papieros)
  • leżenie na tłuczonym szkle, rozrywanie ubrania, łamanie kości, uderzanie głową w twardy kant...
  • wycinanie fragmentów ciała, także narządów płciowych, gałek ocznych...

Czy to też jest szokujące? A może znajome...?

Przyczyna autoagresji

Najczęstszą przyczyną autoagresji jest uraz spowodowany w dzieciństwie. Może być nim: bicie, poniżanie, ignorowanie, co prowadzi do zaburzeń w sferze emocjonalnej i w konsekwencji do autoagresji. Niewłaściwe postawy rodzicielskie (odrzucenie, zaniedbanie, nadopiekuńczość, nadmierne wymagania), trudna sytuacja ekonomiczna, bezrobocie, problemy alkoholowe sprzyjają pojawieniu się tego zaburzenia. Powodem może być również brak rodziców: śmierć, rozwód, pobyt w domu dziecka, szpitalu.
Przyczyny tego zaburzenia mogą mieć także podłoże biochemiczne: osoby samookaleczające się nie czują najczęściej w trakcie tej czynności bólu, ponieważ we krwi pojawia się hormon – endorfina – który poprawia samopoczucie, znosi napięcie. Może to spowodować, że samookaleczenie przerodzi się w nałóg.
Zachowania autoagresywne mogą być związane również z chorobami wrodzonymi (np. syndrom Retta, autyzm, syndrom Lascha–Nyhana) i nabytymi, tj. chroniczne zapalenie mózgu, kiła układu nerwowego oraz uszkodzenia mózgu przez szkodliwe substancje. Z możliwością samookaleczenia należy liczyć się w zespołach depresyjnych i w przebiegu nagłych stanów podniecenia psychoruchowego, w chorobach psychicznych (np. schizofrenii).

Niektóre powody popychające ludzi do samookaleczeń:

  • „środek znieczulający”, ucieczka do innego świata, ulga, oderwanie się od rzeczywistości;
  • z nerwów - agresja, jaka się piętrzy w człowieku zostanie rozładowana;
  • z nienawiści do siebie, lub aby się ukarać – bunt przeciwko swojemu ciału i uczuciom, które siedzą w człowieku;
  • uważanie, że cięcie się jest modne.

Można zadać sobie wiele pytań - dokąd prowadzą te „rytuały”, od czego uwalniają? Czy autoagresję można uznać za oczyszczającą? Czy takie obchodzenie się z ciałem dotyka tylko osób chorych? Samookaleczenia mogą wskazywać na problemy emocjonalne, ale nie można zapominać, że mogą one być również sposobem osiągnięcia jakiegoś konkretnego celu, np. uniknięcia służby wojskowej, a w środowisku więziennym uzyskania lepszych warunków, przeniesienia do innej celi bądź do szpitala. Istnieją w naszej kulturze także zachowania powszechnie uznawane za normalne, które powodują jednak pewne deformacje ciała i mogą być przejawem zaburzeń psychicznych: odchudzanie się, chodzenie na solarium, tatuowanie ciała, perforowanie go i depilacja, ćwiczenie ponad swoje możliwości, operacje kosmetyczne, sport w skrajnych formach – masz świadomość tego, że takie obsesyjne poprawianie siebie…to też działanie autodestrukcyjne..?

Temat jest rozległy i powyższy artykuł z całą pewnością go nie wyczerpuje – zresztą nie taki był jego cel. Jeśli chociaż jedna osoba w trakcie lub po czytaniu zastanowiła się nad autoagresją, jej siłą i ofiarami, będzie to oznaczało, że tekst spełnił swoją rolę.

zfickle