fbpx

Moda i życia sens? Just dance!

Moda i życia sens? Just dance!
Dziś tańczy już cała Polska. Tańczą dzieci w szkołach, w kółkach i w ogniskach. Młodzież wybiera taniec współczesny, dziewczyny pole dance, chłopaki hip-hop. Od Zakopanego po Hel, w całym kraju powstają kolejne szkoły tańca, nie tylko w dużych miastach, ale również w tych mniejszych, a nawet na wsiach.
Dzisiaj wszyscy chcą się nauczyć tańczyć, młodzi i starsi, bo bez względu na przekonania, styl życia i wiek coraz więcej osób znajduje w tańcu odskocznię od szarej rzeczywistości, pasję, a nawet przekonuje się, że taniec to sens jego życia. Moda na taniec to przecież moda na sukces. Tańczą gwiazdy, tańczą na lodzie w telewizji, Internecie, wszędzie! Polskie media wykreowały trend, który nie przemija już od kilku lat, jest ciągle aktualny i niezmiennie determinuje ogromne zainteresowanie.
 
Wszystko zaczęło się od TVN-u i hitowego  „Tańca z gwiazdami”. Zachodnia idea okazała się strzałem w dziesiątkę! Każdy odcinek show oglądały miliony Polaków. Ten niekwestionowany fenomen, przejęty przez telewizję POLSAT, zdaje się być cały czas na topie. Telewizja publiczna nie mogła być gorsza. Odpowiedziała przecież w natychmiastowym tempie podobnym show: "Gwiazdy tańczą na lodzie". Riposta TVN-u?  Młodzieżowy „You Can Dance - Po prostu tańcz!”. Co na to POLSAT? „Got to dance”! TVP znów zrealizowało serial o tańcu. Na to w Superkinie  (TVN) „Shall we dance”, „Dirty dancing”, „Step up” i „Kochaj i tańcz”. Wszędzie taniec, taniec i taniec! Moda, szaleństwo!
 
Skąd ta nagła i tak wielkoskalowa popularność tańca? - Udowodniliśmy, że każdy może zostać królem parkietu -mówi Beata Tyszkiewicz, aktorka i jurorka programu „Taniec z gwiazdami”.
 
Niesieni tym przekonaniem tancerze z całego kraju zakładają mniejsze i większe szkoły tańca, chwalą się swoimi osiągnięciami i wszystkim tym, co jest w stanie przyciągnąć zakochanych w tańcu (albo w tańczących gwiazdach) ludzi. Do tancerzy dziś należy cała Polska. Mogą się zatrudnić do pokazów na eventach firmowych albo w telewizji. Mogą z powodzeniem udzielać prywatnych lekcji, inkasując za nie nawet kilkaset złotych za godzinę. Branża dostrzega znaczny, jeśli nie kluczowy wpływ mediów na obserwowane zjawisko. Nikt nie śmie nawet zaprzeczyć, że to TVN rozpętał ten cyrk, to istne szaleństwo. - To telewizja nakręciła koniunkturę, nie ma co do tego wątpliwości – bez ogródek i fałszu przyznaje  Michał, instruktor, pracujący w jednej z krakowskich szkół tańca. – Ludzie, którzy chcą rozpocząć naukę tańca w pierwszej kolejności dzwonią i pytają, czy na pewno nauczymy ich tego tańca z telewizji, tej konkretnej choreografii… a dopiero potem zapisują się na kurs - kontynuuje. Uczniowie najbardziej zainteresowani są nauką tanga, samby oraz  cza-czy, czyli dokładnie tych tańców, które pojawiają się w odcinkach programu.
Kto przychodzi na kurs? Czy tylko dzieci przyciągnięte często na siłę przez pełnych ambicji rodziców? Oczywiście, że nie. Dziś tańczyć chcą emeryci, którym brakuje znanych z końca XX wieku dancingów i wieczorków zapoznawczych. Tańcem zaimponować chcą też single, którzy szukają partnera lub partnerki, którzy chcą oderwać się od szarej, samotnej codzienności. Na kurs zgłaszają się także biznesmeni, którzy chcą tańczyć jak gwiazdy i wyglądać jak one. Taniec bowiem to sport, a sport jak wiadomo to zdrowie. Narzeczeni przychodzą na kursy przed weselem, panie przychodzą po ciąży, aby szybciej wrócić do formy, studenci na chwilę relaksu. 
 
Niektórzy chcą być nie tylko modni, ale również oryginalni. Rynek natychmiast zareagował i na te potrzeby przygotowując ciekawą i niekonwencjonalną ofertę taneczno-orientalną. W niej najlepszym przykładem jest taniec brzucha z pięknymi strojami, kobiecą zmysłowością i to właśnie sprawia, że panie są zachwycone! A jeśli nie orient, to może dance aerobik, który pozwala schudnąć, uwolnić emocje i pokonać stres? Jest też latino aerobic (z elementami tańców latynoamerykańskich), funky aerobic (związany z tańcem współczesnym) i urban aerobic (osadzony w amerykańskim rapie). Każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie.
 
(LK)