Artykuły

Etniczna moda w powijakach – inspiracje z początków XX stulecia.

Etniczna moda w powijakach – inspiracje z początków XX stulecia.
 Fascynacje etnicznymi trendami to nie novum – sięgają one znacznie dalej niż na pierwszy rzut oka mogłoby się zdawać. Niegdyś to, co obce kojarzone było z deficytowym towarem luksusowym, było znakiem wysokich sfer i niemałego majątku. Zza mórz i oceanów na europejską ziemię już przed wiekami przywożono osobliwe cudzoziemskie przedmioty. I moda fascynacjom tym nie mogła się oprzeć! Dziś trudno uwierzyć, że tkaniny tak powszechne jak jedwab czy kaszmir swego czasu idealnie zaspokajały zapotrzebowanie na szczyptę egzotyki.
Około 1880 roku zupełnym hitem stała się np. kaszmirowa chusta, którą finezyjnie drapowano na wiele rozmaitych sposobów. Oczywiście początkowo te odległe inspiracje to raczej niewielkie detale – obce akcenty z mozołem wtłaczane w rodzimą formę. Początek XX w. to jednak prawdziwy czas przemian. Projektanci temat etnicznej mody z upodobaniem wzięli wtenczas na tapetę!
 
Wraz z nadejściem XX wieku sinusoidalna linia, talia osy i sztywne gorsety ustępować zaczęły miejsca miękkim materiałom, kielichowym spódnicom i wysokim stanom. Lata 20. to z kolei triumf obniżonej talii i prostej, odsłaniającej łydki spódnicy. Strój kobiecy ulegać zaczął rewolucyjnym metamorfozom, a galopujący postęp poszerzał horyzonty i źródła inspiracji. Podróżowano ochoczo, na cel wypraw obierając coraz bardziej egzotyczne destynacje. Intensyfikacji uległy kontakty handlowe, a za pomocą fotografii nawet nie ruszając się z miejsca spokojnie podglądać można było odległe lądy. Obce style, materiały i wzory stawały się dostępne na wyciągnięcie ręki. Dzięki bogato ilustrowanym książkom, gazetom i czasopismom artyści coraz chętniej wnikać zaczęli w trudno dostępny dotąd  świat obcych kultur.
 
Christian Lacroix, Vivienne Tam czy John Galliano to współcześni kreatorzy stylu, którzy śmiało i swobodnie żonglują etnicznymi wątkami. Nie od nich jednak historia się zaczyna. „Król mody” –  francuski projektant Paul Poiret i hiszpański artysta Mariano Fortuny to pionierzy, na polu tym wytyczający niegdyś pierwsze szlaki. Jest jeszcze Leon Bakst – scenarzysta i kostiumolog, który też do tego etnicznego tygla dołożył swe trzy grosze. Ten ostatni niezwykłe dekoracje i stroje projektował dla powstałego w 1909 roku, w Paryżu słynnego zespołu Ballet Russes. Raz wątki orientalne, innym razem wschodnioeuropejskie, a wszystko to okraszone niezwykle wysublimowanym wyczuciem smaku. Nic dziwnego, że publiczność w klimatach tych coraz bardziej się rozsmakowywała. Zresztą, Paryż w początkach XX w. tętnił życiem! Rosyjscy imigranci, którzy przybyli tu po wybuchu rewolucji zdążyli już zapoznać francuską stolicę ze swymi ludowymi kreacjami. Artyści z Montparnasse, dla odmiany szybko podchwycili inne rustykalne wątki. Z dumą stroje swe wzbogacali o lekko ekscentryczne rumuńskie, teksańskie czy indiańskie dodatki.   
 
„Tysiąc i druga noc” – pod  tym hasłem w 1911 roku odbyło się słynne przyjęcie w ogrodzie na tyłach pracowni Poiret'a. Orientalny dress code był tu bezapelacyjnie obowiązkowy. Sam mistrz odziany w kaftan, z turbanem na głowie wcielił się  w rolę sułtana i dumnie zasiadł na tronie. Jego żona Denise miała na sobie kloszową tunikę i luźne pantalony. Bliski Wschód i Indie były oczkiem w głowie mistrza, choć i pomysł wzorowania kroju na kształcie japońskiego kimona stał się jego niemałą obsesją. Żywe, i jak sam mawiał „solidne” kolory, luźne nieopinające sylwetki cięcia, obowiązkowe turbany à la Madame de Staël i szarawary rodem z arabskich haremów. Niezwykły ów repertuar wzbogacał też Mariano Fortuny. On z kolei stawiał na intrygujące kompilacje łączące bliskowschodnie fascynacje z wątkami zaczerpniętymi wprost z antycznej Grecji, z Włoch doby renesansu, z koptyjskiego Egiptu czy Północnej Afryki. Jako wprawny projektant strojów, ale i tkanin szukał w sferze formy oraz eksperymentował z fakturą próbując na materiałach odtwarzać odległe wzory. W porównaniu do XIX-wiecznych kanonów rewolucja zatem była to niemała!
 
Jak widać etniczne fascynacje w świecie mody wyraźnie goszczą już od wieku. W początkach XX stulecia potencjał ten wykorzystywać zaczęła nie tylko artystyczna awangarda, nie tylko teatralni scenarzyści, ale i projektanci oraz domy mody haute couture. Przez lata te folkowe źródło nie wygasło – na wielkich wybiegach temat dobrze ma się do dzisiaj! 
 

Piekiełko używa cookies i podobnych technologii

brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to czytaj więcej…

rozumiem